ŻywienieWywiady

BARF a dieta domowa – wady i zalety

Zarówno BARF, jak i żywienie domowe są dietami, które opiekunowie przygotowują sami w domu, sami je komponują oraz suplementują. Czym się różnią? Jakie wiążą się z nimi zagrożenia? Którą wybrać? Na powyższy temat rozmawiają dr Jacek Wilczak oraz przedstawicielki Fundacji BARFNE KOREPETYCJE – Agnieszka Cholewiak- Góralczyk, Ewa Salwerowicz-Skoczylas i Jagoda Fedyniak. W rozmowie przedstawimy, a następnie porównamy dietę BARF oraz domową, a także omówimy ich wady i zalety.

Zacznijmy od wyjaśnienia pojęć

Redakcja: Czym jest dieta BARF?

Agnieszka Cholewiak-Góralczyk: BARF to skrót angielskiej nazwy Biologically Appropriate Raw Food i oznacza Biologicznie Odpowiednie Surowe Pożywienie. Założenie diety zostało oparte przez jej twórcę, australijskiego lekarza weterynarii Iana Billinghursta, o obserwację zwierząt żyjących w naturalnym środowisku. Polega ona na odwzorowaniu ich sposobu odżywiania. Już pod koniec lat 80. poprzedniego stulecia Ian Billinghurst wydał pierwsze publikacje na temat swoich obserwacji odnośnie diety psów, jednakże przełom nastąpił dopiero w chwili publikacji pierwszej jego pierwszej książki. Wywarła ona ogromny wpływ na świadomość hodowców oraz opiekunów zwierząt.

Należy jednak pamiętać, że wiedza na temat potrzeb żywieniowych psów i kotów cały czas się rozwija, co obaliło niektóre z pierwotnych założeń diety BARF, np. zrezygnowano z udziału produktów mlecznych czy jakichkolwiek zbóż. Należy cały czas być na bieżąco, analizować nowe badania i doniesienia. Zarówno psy, jak i koty, to zwierzęta mięsożerne, ale jedynie psy są w stanie korzystać ze spożywania pokarmu roślinnego. Posiadają więcej zębów przedtrzonowych i trzonowych, co wskazuje na to, że w ich diecie występuje więcej roślinnej treści niż u kotów. Psi żołądek to żołądek typowego mięsożercy: okrągły, wydzielający duże ilości kwasu solnego, potrafiący się znacząco rozszerzać, aby przyjąć sporą ilość pożywienia. Panuje w nim niskie pH niezbędne do trawienia mięsa, pomagające psu również w radzeniu sobie z patogenami obecnymi w mięsie. Pies ma krótkie jelita w stosunku do długości ciała. Dla porównania, proporcja długości jelita w stosunku do długości ciała wynosi u psa 5:1 a u owcy 28:1!

Dieta BARF jest odpowiedzią na potrzeby biologiczne mięsożernych zwierząt, jakimi są psy, ale musi być prawidłowo zbilansowana. Nauka daje nam odpowiedzi, jakie zapotrzebowanie na dane składniki mają nasze zwierzęta i z tej wiedzy trzeba korzystać. Elementy diety BARF to: mięso (stanowi podstawę diety), podroby, kości (zawsze surowe, zawsze kości z mięsem na nich) oraz opcjonalnie niewielki dodatek warzyw bądź owoców. Dietę uzupełniamy suplementacją, która ma za zadanie uzupełnić braki, jakie mogą wystąpić, gdy podstawą jest mięso i organy z chowu przemysłowego. Należy też pamiętać, że w naturze pies zjada ofiarę razem z okrywą włosową i z organami, które nie są łatwo dostępne, np. z mózgiem, śledzioną, oczami itd.

Podstawowe suplementy w diecie psa to oleje rybie (dla kwasów omega- 3), drożdże browarnicze (dla witamin z grupy B), algi (jod) oraz w przypadku stosowania mięs skrwawionych – hemoglobina. W przypadku psów chorych i o specjalnych potrzebach suplementacja może być modyfikowana i poszerzana o dodatkowe pozycje.

ACG: Na czym polega dieta domowa?

Dr Jacek Wilczak: Dieta domowa bazuje na założeniu, że wykorzystując surowce spożywcze ogólnie dostępne opiekunom, można skonstruować dietę dla ich psów. Podstawą konstruowania diety domowej zawsze jest dostosowanie jej składu do norm i zaleceń żywieniowych opracowanych i dostosowanych do potrzeb żywieniowych konkretnego psa. Brane są pod uwagę wszystkie możliwe czynniki wpływające na zapotrzebowanie energetyczne i określające ilości i proporcje składników odżywczych. Mimo że dysponujemy dość dużą liczbą badań naukowych dotyczących sugerowanych ilości składników odżywczych, to jednak konieczne jest uwzględnienie w diecie psa wyników obecnie prowadzonych prac badawczych.

Dodatkowym, aczkolwiek równie ważnym założeniem w diecie domowej jest także fakt, że produkty te są poddane obróbce termicznej. Zakłada się z dużą dozą pewności, że obróbka termiczna, oprócz wpływu na strawność składników odżywczych, przy zachowaniu podstawowych zasad czyni dietę podawaną psu w pełni bezpieczną. Ponieważ skład diety domowej jest konsekwencją konieczności pokrycia zapotrzebowania danego psa na wszystkie składniki odżywcze, wśród surowców znajdą się takie, które są źródłem także węglowodanów. Nielubiane, kontrowersyjne, problematyczne w żywieniu psów – zdaniem osób promujących karmienie dietą surową świadczące o złej jakości karmy/diety, określane mianem wypełniacza i niewnoszące nic wartościowego do diety psa. Moim zdaniem takie założenie świadczy jednak o jednostronnym podejściu do tego tematu.

W diecie domowej węglowodany stanowią pewien nieduży procent – chociaż i tutaj są wyjątki. Ale w diecie zdrowego psa ilość węglowodanów najczęściej jest konsekwencją ilości białka i tłuszczu, a węglowodany stanowią uzupełnienie wartości energetycznej diety. Dlatego też, jeśli chcemy skonstruować dietę domową dla psa dorosłego rasy dużej, ilość węglowodanów będzie większa niż w przypadku psa rasy małej – w ich przypadku można nawet zbilansować dietę bez udziału węglowodanów. Twierdzenie, że “nie ma norm na ilość węglowodanów w diecie psa” też jest błędne – ich ilość jest konsekwencją pokrycia zapotrzebowania energetycznego pochodzącego z białka i tłuszczu. Podobnie jak w każdym innym, prawidłowo interpretowanym modelu żywienia psa, podstawę diety stanowi mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego, będące źródłem zarówno białka, jak i składników tłuszczowych. Wszystkie dodatkowe surowce uzupełniają do 100% zapotrzebowanie na pozostałe składniki odżywcze.

JW: Na jakich przesłankach bazuje założenie, że dieta współczesnego psa ma być odzwierciedleniem diety wilka?

Ewa Salwerowicz-Skoczylas: Szczerze powiedziawszy, to pytanie jest dla mnie najtrudniejsze i nie wiem tak naprawdę, jak powinnam na nie odpowiedzieć. Nie do końca zgadzam się z twierdzeniem, że dieta psa ma wyglądać tak samo jak dieta wilka. Nie chcę, aby mój pies żywił się jak dziko żyjące zwierzę, którego dieta często jest niedoborowa i pozwala mu tylko na to, aby przeżyć, rozmnożyć się. Chcę, aby mój pies był jak najdłużej zdrowy, w dobrej kondycji; dlatego uważam, że BARF powinien być dietą biologicznie odpowiednią dla psa, a nie dietą wilka. Owszem, zarówno pies, jak i wilk to zwierzęta mięsożerne, o czym świadczy ich budowa anatomiczna i fizjologia, i ich dieta w warunkach optymalnych nie będzie się wiele różnić, jednak obecnie mamy tyle badań na temat zapotrzebowania psa na dane składniki odżywcze, że nie uważam, aby wskazane było pominięcie ich na rzecz wyłącznej obserwacji odżywiania się wilków w naturze. Każdy dziko żyjący wilk zjada swoją ofiarę w całości – razem z kośćmi i sierścią. W mojej praktyce spotkałam się jednak z psami, które nie potrafią odpowiednio jeść kości, bądź które wymiotują po zjedzeniu pożywienia wraz z okrywą włosową. W imię diety wilka nie będę tych psów zmuszać do takiego pożywienia. Kości zastąpię mączką ze skorupek jaj lub mączką kostną, zamiast całych tuszek z sierścią będę podawać kawałki oprawionego już mięsa.

Tak jak w każdej dziedzinie życia, tak i w psiej dietetyce, a w tym wypadku w diecie BARF, niebezpieczny jest fanatyzm i ślepe pożądanie za naturą. Bezsprzecznie BARF na tej naturze się wzoruje, ale przy komponowaniu diety naszego psa nie może zabraknąć zdrowego rozsądku i braku szacunku do współczesnej wiedzy.

ESS: Czym są węglowodany w diecie domowej? Czy to jest faktycznie kasza i ryż? Czy jednak warzywa i owoce? Jakie zapotrzebowanie na węglowodany ma pies?

JW: Temat dziwnie drażliwy. Węglowodany i pies. Współczesny pies, mimo że w toku ewolucji „dopracował się” mechanizmów pozwalających na trawienie węglowodanów złożonych do prostych, nadal pozostaje zwierzęciem mięsożernym, którego podstawę diety musi stanowić mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego. Nazwanie psa zwierzęciem wszystkożernym nie byłoby błędem merytorycznym, jednak pod warunkiem, że mamy świadomość, jakie proporcje składników odżywczych, w tym węglowodanów, powinny być obecne w diecie psa. W diecie domowej węglowodany mogą występować, a ich ilość jest konsekwencją takich czynników jak: bilans energetyczny wynikający bezpośrednio z masy ciała i wielkości psa czy stan funkcjonalny przewodu pokarmowego.

Węglowodany to przede wszystkim łatwostrawne, szybko wykorzystywane i metabolizowane przez psy źródło energii. Pies produkuje amylazę trzustkową i potrafi jej ilość dostosować do ilości węglowodanów złożonych w diecie, wykazuje aktywność wszystkich enzymów metabolizujących węglowodany w wątrobie, odpowiedzialnych za gliko- i glikogenolizę, glukoneo- i glukogenogenezę. Dzięki rozwiniętemu mechanizmowi transportu błonowego w komórkach przewodu pokarmowego stają się one łatwowchłanialne. Co więcej, ekspresja genów odpowiedzialnych za kodowanie białek takich jak specyficzne dla transportu glukozy typu GLUT1, GLUT4 jest także zależna od ilości węglowodanów w diecie psa.

Osobiście wykorzystuję węglowodany przede wszystkim w żywieniu dorosłych psów ras dużych, psów sportowych – i to też nie w każdym przypadku – i tych, których stan funkcjonalny przewodu pokarmowego wymaga stosowania diety lekkostrawnej. Węglowodany są bardzo szeroką grupą związków obejmującą zarówno cukry proste, węglowodany złożone, włókno pokarmowe, dekstryny oraz szereg biologicznie aktywnych związków o ciekawych właściwościach biologicznych. Przykładowo, glikozaminoglikany czy kwasy sjalowe są ważnymi czynnikami immunosupresorowymi, a cukry występujące w glikolipidach i glikoproteinach stanowią nawet do 5% całkowitej masy błon cytoplazmatycznych ssaków, gwarantując płynność, jak i odpowiednie działanie. Oczywiście metabolizm także psa pozwala mu wykorzystywać zdolności metabolizowania glukozy i jej pochodnych z innych składników (np. z aminokwasów glukogennych), ale te spożywane wraz z dietą w odpowiednich ilościach stanowią łatwe ich źródło.

Problemem jest tylko odpowiednie źródło węglowodanów. Umiejętne ich wykorzystanie daje szerokie możliwości dostosowania diety domowej do wielu potrzeb psa, zarówno zdrowego, jak i chorego. Osobiście nie sugeruję wykorzystywania takich surowców węglowodanowych jak ryż, makarony. Lepszym rozwiązaniem, bardziej urozmaiconym, są płatki owsiane, jęczmienne, kasze – tak, kasze, ale tylko pod warunkiem dostosowania stopnia ich przemiału do konkretnych potrzeb psa. Nie ma lepszego źródła beta-glukanów niż płatki owsiane. Można oczywiście korzystać z suplementów diety zawierających beta-glukany, ale skoro dieta ma być jak najmniej przetworzona, to korzystajmy z naturalnych źródeł związków biologicznych, a nie ich koncentratów i izolatów. Węglowodany to także warzywa i owoce. Surowce te, oprócz źródła węglowodanów, to także, albo przede wszystkim, cenne źródło szeregu innych składników biologicznie czynnych.

Demonizowanie węglowodanów w diecie psa skutkuje obawą właścicieli przed wykorzystywaniem takich właśnie ich źródeł, a przez to dieta psa staje się mało urozmaicona, np. w polifenole i inne fitozwiązki, witaminy i związki mineralne. Współczesne teorie żywieniowe zakładają – tak zakładają! – pewien udział w diecie psa energii pochodzącej z węglowodanów, bowiem mogą one stanowić dopełnienie dawki pokarmowej w energię, po uwzględnieniu w niej odpowiedniej ilości energii pochodzącej z tłuszczu i białka. Pamiętajmy, współcześnie żywione psy muszą mieć możliwość pokrywania swojego indywidualnego zapotrzebowania na WSZYSTKIE składniki odżywcze. Stąd też podstawę powinna stanowić urozmaicona dieta bazująca na mięsie i produktach pochodzenia zwierzęcego, uzupełniona o składniki węglowodanowe, których źródłami mogą być warzywa bądź produkty zbożowe, bez względu na kontrowersje, jakie budzą. Należy tylko pamiętać o właściwych proporcjach surowców dostarczających składniki odżywcze – przy założeniu izoenergetyczności diety nadmiar jednego będzie w konsekwencji zmniejszał udział pozostałych, a to może być przyczyną niedoborów wybranych składników odżywczych.

ACG: Dieta domowa najczęściej kojarzona jest z trzema produktami – ryżem, z niewielkim udziałem mięsa i warzyw. Jak taka dieta powinna wyglądać w praktyce?

JW: Zazwyczaj, jeżeli sami nie posiadamy wystarczającej wiedzy na dany temat, nasze wyobrażenia nie są zgodne z rzeczywistością. Ja osobiście mogę mieć wyobrażenie o modnym w tym sezonie fasonie butów na wysokim obcasie – ale moje wyobrażenie na ten temat nie może kształtować tej branży. Żartuję, oczywiście. Ale gorzej jest, jeżeli pogląd na temat tak kojarzonej diety domowej będzie uwiarygodniany np. przez lekarzy weterynarii lub inne osoby działające w przestrzeni publicznej. Tak jak w każdym modelu żywienia psów, istnieje możliwość niewłaściwego stosowania zasad, a zła interpretacja, także w przypadku diety domowej, nie może być traktowana jako obowiązująca. Nie, dieta domowa to nie jest ryż, mięso i warzywa. Aczkolwiek muszę przyznać, że nadal spotyka się właścicieli, którzy swoim psom podają wspomniane produkty, wierząc, że nie robią nic niewłaściwego. Dlatego też naszą rolą jest między innymi upowszechnianie wśród właścicieli zasad prawidłowego żywienia psów.

O tym, jak powinna wyglądać prawidłowa dieta domowa dla psa, trudno powiedzieć w tak niewielkim materiale, a wszelkie skróty będą interpretowane jako nieprofesjonalne. Jednak w wielkim skrócie mogę powiedzieć, że dieta domowa bazująca na naukowo oszacowanych ilościach i proporcjach składników odżywczych pozwala wykorzystać w żywieniu współczesnego psa większość surowców spożywczych wykorzystywanych w gospodarstwie domowym jego opiekuna – pamiętając o urozmaicaniu codziennej diety psa i o niepodawaniu tych surowców, które są niezalecane albo wręcz zabronione w jego żywieniu.

Podstawą stosowania diety domowej powinno być uwrażliwienie opiekuna na aktualne potrzeby psa, dzięki czemu rozwijana jest w ciągły sposób więź emocjonalna między nim a psem. Tak na marginesie, gdybym zamienił ryż na płatki owsiane, dodał mięso o niskiej zawartości tłuszczu i warzywa, otrzymałbym dietę lekkostrawną z ograniczoną ilością tłuszczu, którą spokojnie mógłbym zalecić do stosowania przy przewlekłej niewydolności wątroby. I, biorąc pod uwagę fakt tymczasowości jej stosowania, mogłaby być ona niedoborowa, gdyż jej funkcją byłoby odciążenie metaboliczne narządu. Ryzyko niedoborów w tym przypadku byłoby drugoplanowe.

JW: W jaki sposób bilansuje się składniki odżywcze w diecie BARF?

Jagoda Fedyniak: Bilansowanie diety BARF to tak naprawdę bardzo indywidualna kwestia. Psy są bardzo różnorodną grupą zwierząt. Dietą BARF żywione są zarówno „mikropsy”, których waga nie przekracza 2 kg, jak i potężne molosy. Nie ma jednego uniwersalnego przepisu na idealną dietę BARF dla wszystkich psów, jednak istnieje schemat, który pozwoli wyliczyć wyjściową dawkę pokarmową dla konkretnego psa.

Zanim przystąpimy do ułożenia diety, w pierwszej kolejności koniecznie należy wykonać zwierzęciu badania: morfologię i biochemię krwi oraz jonogram. Pozwoli to nam ocenić zdrowie oraz kondycję psa i dopasować odpowiednią dietę. Ponadto waga, wiek oraz aktywność fizyczna są bardzo ważnymi aspektami. Zupełnie inne zapotrzebowanie energetyczne będzie mieć szczeniak, pies sportowiec czy leniwy kanapowiec. Dawka pokarmowa dla dużego czy średniego osobnika może się wahać w granicach od 1% do 3–4% masy ciała psa, natomiast w przypadku psów małych będzie to w granicach 5, a nawet 10% wagi psa. Zupełnie inaczej musimy podejść do szczeniąt. W przypadku psów rasowych jest to o tyle łatwiejsze, że możemy określić przybliżoną docelową wagę zwierzęcia – wtedy możemy przyjąć, że posiłek dla takiego malucha będzie stanowił 3% wagi docelowej. W przypadku psów nierasowych, kiedy to nie wiemy, jaką wagę zwierzę osiągnie, przyjmujemy, że szczeniak powinien dostawać posiłek odpowiadający wadze 10% aktualnej masy ciała.

Kiedy już wiemy, ile pies powinien jeść, można przejść do tego, co ma jeść. Głównym składnikiem diety psa, jako zwierzęcia mięsożernego, jest mięso. Jego udział w diecie jest największy i stanowi około 50% psiego posiłku. To w mięsie znajdują się podstawowe składnik odżywcze – białko i tłuszcze. Kolejnym składnikiem są podroby, które są źródłem cennych witamin, makro- i mikroelementów. Ich w diecie powinno znaleźć się około 20%, jednak ilość podrobów może ulec modyfikacji w zależności od potrzeb danego psa. Źródłem wapnia będą surowe, mięsne kości, które stanowią około 15% surowej diety. W przypadku psów, które z pewnych względów (np. w przypadku danych jednostek chorobowych) nie mogą spożywać tego składnika, wapń w diecie należy uzupełniać odpowiednimi suplementami (np. mączką ze skorupek jaj czy mączką kostną).

Całą dietę uzupełniają warzywa i owoce (10% warzywa, 5% owoce) jako źródło węglowodanów. Nie są one jednak niezbędne. Jeśli psu służą i je lubi, to nie widzę przeciwskazań, żeby je podawać. Żeby zapewnić psu odpowiednią podaż białka i tłuszczu musimy wiedzieć, ile ich znajduje się w danych gatunkach mięs. Posiłkujemy się ogólnodostępnymi już opracowaniami naukowymi dotyczącymi mięs, w których to znajdziemy wszystkie informacje na temat składników odżywczych w danych produktach. Dzięki temu można wyliczyć czy surowa dieta, którą przygotowaliśmy, zaspokoi wszystkie potrzeby żywieniowe naszego psa. Aby dieta była kompletna, nie można zapominać o suplementach i naturalnych dodatkach, takich jak oleje czy jaja. Rolą suplementów jest przede wszystkim uzupełnienie diety o wszystkie te składniki, których brakuje w mięsach z chowu przemysłowego oraz wspomaganie psiego organizmu w danych jednostkach chorobowych.

ESS: W czasie obróbki termicznej mięso traci dużo wartości odżywczych. Których suplementów powinniśmy dodać więcej, aby uzupełnić dietę domową?

JW: Każdy rodzaj obróbki technologicznej, w tym obróbka termiczna, przyczynia się do zmniejszenia wartości odżywczej. Znajomość wpływu poszczególnych form obróbki termicznej na zachowanie jak najwyższej pierwotnej wartości odżywczej daje szansę na świadomy wybór zarówno rodzaju, jak i ilości poszczególnych surowców w diecie psa. Straty te w różnym stopniu dotyczą poszczególnych składników odżywczych. Obróbka termiczna prowadzona w warunkach wodnych – zakładam, że każdy właściciel wie, że tylko taka jest dopuszczalna w diecie domowej, oprócz strat przyczynia się do zwiększenia bądź zmniejszenia strawności składników odżywczych.

Nasuwa się zatem pytanie: jeżeli obróbka termiczna może wpływać na zwiększenie strawności jakiegoś składnika odżywczego, to czy przypadkiem nie będzie to wbrew pozorom zwiększało możliwości jego wchłonięcia z treści przewodu pokarmowego? Dotyczy to głównie termolabilnych składników antyodżywczych obecnych w nieprzetworzonej żywności zarówno pochodzenia roślinnego, jak i zwierzęcego. Przykładowo, obróbka termiczna unieczynnia aktywność tiaminazy zawartej w surowych rybach, dzięki czemu wchłanianie tiaminy jest wydajniejsze. Albo obecność fitynianów zawartych w surowych produktach roślinnych. Ich nadmierna podaż stanowi realne ryzyko zmniejszenia biodostępności składników mineralnych.

W żadnym wypadku nie zamierzam przerzucać się argumentami i nie chciałbym, żeby ktoś odniósł wrażenie, że bezkrytycznie bronię diety domowej opartej na gotowanych surowcach, chociaż na pewno tacy się znajdą. Zdaję sobie sprawę z tego, że jakakolwiek obróbka termiczna zmniejsza ilości składników odżywczych w produktach spożywczych. Osobiście zawsze zalecam stosowanie krótkotrwałej obróbki w postaci parzenia mielonego w domu mięsa, krótkotrwałego gotowania większych fragmentów mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego czy całych tuszek kurczaka. Dieta domowa to nie jest powoli gotowany bulion. Istotne jest jednak, żeby pogodzić ze sobą bezpieczeństwo diety wynikające zarówno z jej trwałości mikrobiologicznej, jak i zmniejszonej wartości odżywczej czy braku substancji antyodżywczych.

Znając wszystkie zmiany w składzie wartości odżywczej surowców diety domowej powstałe w wyniku obróbki termicznej, można uwzględnić je w jej komponowaniu. Należy tu korzystać z odpowiednich wartości tabelarycznych. Ponieważ dieta domowa bazuje w zdecydowanej większości na surowcach wykorzystywanych w gospodarstwie domowym przez wszystkich domowników, to dostęp do takich wartości tabelarycznych jest bardzo prosty. Zamiast wartości odżywczej surowego antrykotu wykorzystać należy wartość odżywczą antrykotu ugotowanego.

Nie chcę w ten sposób wskazywać na wyższość któregoś z modeli żywienia, ale w diecie domowej dostęp do danych tabelarycznych wartości odżywczej surowców jest łatwiejszy oraz uwzględniający rzeczywiste fragmenty mięsa i innych surowców znajdujących się w misce psa. W przypadku diety opartej na surowym mięsie i produktach pochodzenia zwierzęcego brakuje danych wartości odżywczej uwzględniających te części, które nie są spożywane przez człowieka. Przykładowo, wartości tabelaryczne dla 100 g tuszki kurczaka obejmują tylko i wyłącznie 100 g mięsa (części jadalnych), a nie uwzględniają wartości odżywczej zawartej np. w kościach. Skoro punktem wyjścia w bilansowaniu dawki pokarmowej dla psa są normy określające szczegółowo zapotrzebowanie na składniki odżywcze, to w jaki sposób oszacować ich ilość bez posiadania konkretnych danych wartości odżywczej całego surowca wykorzystanego do konstytuowania diety?

Myślę, że z czasem takie wartości będą się pojawiały – nie ukrywajmy, model żywienia za pomocą surowego mięsa staje się coraz popularniejszy i jest to wystarczający powód, dla którego także takie dane powinny być lepiej dostępne. Wracając do treści pytania, nie ma potrzeby dodawania czegoś szczególnie więcej. Bazując na odpowiednich i prawidłowo wykorzystywanych danych, prawidłowo zbilansowana dieta domowa będzie zawsze zawierała odpowiednie ilości składników odżywczych. Problem pojawia się tylko wtedy, kiedy układając dietę domową, bazujemy na surowych produktach, poddajemy je obróbce termicznej i wtedy rzeczywiście dieta może być niedoborowa. Temat ten jest szalenie ciekawy, ale bez omawiania konkretnych przykładów staje się on bardzo teoretyczny.

ACG: Chciałabym tylko dodać, że informacje na temat składów produktów surowych są dostępne powszechnie. Opracowania naukowe zawierają informacje na temat białek, tłuszczów oraz zawartości mikro i makroelementów zarówno w całych tuszach zwierzęcych, jak i ich elementach. Nie tylko w samym mięsie czy podrobach. Może to w niektórych, bardziej egzotycznych przypadkach wymagać dobrej znajomości języka angielskiego, ale w tych czasach nie jest to bariera nie do przeskoczenia. Należy mieć na uwadze, że takie opracowania powstają także po to, aby uwzględniać potrzeby żywieniowe dzikich, mięsożernych zwierząt trzymanych w niewoli.

JW: Czy w diecie BARF można bagatelizować zagrożenie mikrobiologiczne?

ACG: Zagrożenie mikrobiologiczne nie może być bagatelizowane w żadnej diecie. Są to zagrożenia wywołane mikroorganizmami patogennymi, takimi jak grzyby, pierwotniaki, wirusy, bakterie. Mam świadomość, że mięso jest bardzo dobrą pożywką dla rozwoju drobnoustrojów. Obfita ilość substancji białkowych, przy prawie obojętnym odczynie środowiska, jest sprzyjająca dla rozwoju mikroflory. Źródłem ryzyka może być także sam człowiek, w wyniku niezachowania zasad higieny.

O higienę przetwarzanych produktów należy dbać zawsze. W diecie BARF polecamy opierać się na produktach jakości spożywczej z powodu gwarantowanej wysokiej jakości mikrobiologicznej. Obecność bakterii chorobotwórczych w mięsie przeznaczonym do spożycia przez ludzi musi być objęta kontrolą od systemu hodowli zwierząt rzeźnych po produkt gotowy. Istotną kwestią jest kontrola zanieczyszczenia tusz bakteriami typu kałowego poprzez stosowanie Dobrej Praktyki Higienicznej (GHP) i Dobrej Praktyki Produkcyjnej (GMP) oraz systemu HACCP.

Jakość produktów, z których korzystamy, ma ogromne znaczenie w prewencji zagrożeń. Powinny być to mięsa, które normalnie są przygotowywane w polskich domach przy gotowaniu np. obiadu, a także te, które ludzie spożywają w postaci surowej, np. wołowina na tatara. Oczywistym jest, że należy dokładnie myć sprzęt kuchenny, który miał styczność z mięsem. Miski psa należy dokładnie myć po każdym posiłku, a także pamiętać o zachowaniu czystości w miejscach, w których pies lubi jeść. Szczególną uwagę na higienę powinny zwrócić uwagę osoby z obniżoną odpornością, starsze oraz rodziny z małymi dziećmi.

Należy też pamiętać, że żywienie karmami komercyjnymi bądź dietą gotowaną również wiążą się z zagrożeniami. W diecie gotowanej – przetwarzamy mięso w domu, więc również musimy dbać o higienę obróbki surowego mięsa. Na karmy komercyjne nie mamy wpływu, a zdarzają się niestety problemy z partiami karm skażonych np. mykotoksynami bądź salmonellą.

JF: Wapń jest ważnym składnikiem diety psów. W jaki sposób suplementować ten składnik w diecie domowej, która zakłada obróbkę termiczną produktów?

JW: Układając i bilansując dawki domowe stwierdzić mogę, że nawet bardzo urozmaicona dieta domowa jest niebezpiecznie deficytowa m.in. w wapń. Udaje mi się bilansować ten składnik do poziomu 7–8% zalecanego dobowego zapotrzebowania na niego. Bez świadomości tego problemu dieta domowa może być niebezpieczna, a wspomniane potoczne wyobrażenie o diecie domowej (ryż, mięso i warzywa) jeszcze bardziej byłoby słuszne.

Rozwiązania są dwa. Wykorzystując dostępne suplementy diety, wzbogacamy dietę w brakujący wapń. Zwrócić tylko chciałbym uwagę, że biodostępność wapnia z różnych form suplementów może być różna. Odchodzi się od powszechnie wykorzystywanego węglanu wapnia. Bazując na mechanizmie wchłaniania jonów wapnia i warunków, w których to wchłanianie jest efektywniejsze, ciekawszą formą wapnia są wszelkie formy „kwasowe”, np. w postaci cytrynianu wapnia, z którego wapń w postaci jonowej jest lepiej wchłaniany. Dodatkowo można stosować mniejsze ilości tego suplementu, dzięki czemu nie zakłócamy wchłaniania innych składników odżywczych z treści pokarmowej.

Podając węglan wapnia, zmieniamy pH treści pokarmowej i nieświadomie neutralizując kwaśne środowisko treści pokarmowej, ograniczamy wchłanianie innych składników. Osobiście preferuję inną formę uzupełniania wapnia w diecie psa żywionego dietą domową – także u swoich psów. Stosuję gotowane – sic – i mielone szyjki kurczaka, indyka, skrzydełka kurczaka lub całe ugotowane i zmielone tuszki kurczaka łącznie ze sproszkowanymi i uprażonymi skorupkami jaja kurzego. Takie formy surowców, oprócz dostarczania wapnia, są źródłem innych składników mineralnych, cennych kwasów tłuszczowych (szpik kostny) czy witamin. Co więcej, przy bazowaniu na takich surowcach praktycznie nie istnieje ryzyko przekroczenia maksymalnych dopuszczalnych ilości wapnia w diecie psa. Dodatkowo okazuje się, że tak skonstruowana dieta domowa gwarantuje utrzymanie homeostazy ilościowej wapnia i fosforu – najważniejszej, jeżeli chodzi o utrzymanie prawidłowej funkcji nie tylko układu kostnego, ale także mięśniowego.

Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na pewien fakt. Otóż właściciele szczególnie szczeniąt psów ras dużych, obawiając się problemów z funkcjonowaniem układu kostno-stawowego dorosłych psów, stosują nadmierną suplementację diety szczeniąt w wapń. A tymczasem nadmiar wapnia doprowadza do tego, że parathormon wytwarzany w przytarczycach w nadmiernej ilości stymuluje osteoklasty do wyrzucania wapnia na zewnątrz komórek, co prowadzi do hiperkalcemii i w efekcie „ucieczki” wapnia z kości. Przy nadmiernym działaniu parathormonu może dojść także do zwapnienia nerek, kamicy nerkowej, hipofosfatemii (nadmiernego gromadzenia się fosforanów we krwi) lub hiperkalcemii (nadmiaru wapnia w osoczu).

JW: W jakich sytuacjach dieta BARF byłaby niewskazana?

JF: Surowa dieta jest odpowiednia dla wszystkich psów: zdrowych, chorych, szczeniaków czy seniorów. Dzięki temu, że sami komponujemy tę dietę, mamy możliwość dostosowania jej do indywidualnych potrzeb danego zwierzęcia, modyfikowania tak, aby przynosiła jak najwięcej korzyści danemu psu. Wyjątkiem są zwierzęta, które mają problemy z trzustką. Enzymy trzustkowe są odpowiedzialne za neutralizowanie ewentualnych patogenów bytujących w surowym mięsie. Jeśli praca tego narządu jest zaburzona, istnieje realne ryzyko, że surowa dieta może stanowić zagrożenie dla zdrowia chorego psa. W takiej sytuacji powinniśmy zrezygnować z surowej diety na rzecz tzw. gotowanego BARF-a, który poniekąd może być odpowiednikiem diety domowej.

Zasady komponowania takiej diety są takie same jak w przypadku diety surowej, jednak produkty pochodzenia zwierzęcego należy wcześniej poddać obróbce termicznej. Oczywiście musimy wtedy zrezygnować z podawania mięsnych kości, a wapń suplementować np. mączką ze skorupek jaj. Gotowanych kości kategorycznie nie wolno podawać zwierzęciu, gdyż obróbka termiczna zmienia ich strukturę. Kości, łamiąc się, tworzą ostre odłamki, które mogą uszkodzić przewód pokarmowy. Myślę, że w kwestii podawania gotowanych kości zgodzą się ze mną nie tylko barferzy. Znając ryzyko, jakie się wiąże z podawaniem elementów kostnych po obróbce termicznej, nawet w postaci zmielonej, nie odważyłabym się ich podać mojemu psu.

JW: Skąd wiadomo, jaka jest dokładna wartość odżywcza poszczególnych surowców wykorzystywanych w diecie BARF?

ESS: A skąd wiadomo, jaka jest dokładna wartość odżywcza poszczególnych składników naszej diety? Dwa kawałki mięsa czy dwie marchewki mogą różnić się od siebie. Ma na to wpływ szereg czynników, np. sposób hodowli/uprawy, zanieczyszczenia, rodzaj gleby. Nie jesteśmy w stanie w stu procentach idealnie, bez żadnego marginesu błędu, określić wartości odżywcze w jedzeniu. Ale czy jesteśmy w stanie robić to w jakiejkolwiek innej diecie? Czy mamy pewność, że w jednej partii karm mokrych będą dokładnie identyczne wartości jak w innej? Zarówno dietetyka ludzka, jak i zwierzęca stale się rozwijają. Z roku na rok mamy coraz więcej badań, norm, opracowań dotyczących składników – również składników odżywczych danych pokarmów. Dzięki nim jesteśmy w stanie poznać zawartość składników odżywczych tego, czym karmimy naszego psa.

W mojej opinii barferzy to jedna z najbardziej świadomych grup wśród właścicieli psów. Widać to doskonale na forach internetowych. Są ciekawi, zainteresowani, dociekliwi. Niejednokrotnie na naszych grupach wspólnie z innymi barferami zarywałyśmy noce, aby ustalić, jakie wartości odżywcze ma nutria czy wątroba królicza.

JW: Do jakich wartości odnosi się zapotrzebowanie na składniki odżywcze? Normy?

ESS: Dieta BARF to z założenia dieta optymalna, dlatego osoby w ten sposób karmiące swoje zwierzęta powinny zdawać sobie sprawę, że sama obserwacja natury może nie być wystarczająca do stworzenia optymalnej diety. Obecnie mamy kilka baz, które pozwalają nam sprawdzić zapotrzebowanie psa na dane składniki odżywcze. Są to m.in. NRC czy FEDIAF. Dzięki znajomości norm i zapotrzebowania psa na dane składniki odżywcze jesteśmy w stanie skomponować psi jadłospis tak, aby pokryć dietetyczne zapotrzebowanie zwierzęcia. Tak samo jak w innych dietach, czy to diecie domowej, czy diecie skomponowanej z karm komercyjnych, opieramy się o pewne normy i badania już istniejące. Tylko od właściciela zależy, z której z tych baz skorzysta. Dodatkowo niezmiernie ważnym elementem jest obserwacja psa i kontrolowanie jego stanu zdrowia.

Fot. R. Kobyliński

JF: Jakie są zagrożenia wynikające ze źle zbilansowanej diety domowej?

JW: Konsekwencje źle zbilansowanej diety są bardzo oczywiste: od pojawiania się objawów zarówno niedoborów, jak i nadmiernych ilości w diecie poszczególnych składników odżywczych, do powstawania chorób. Szczegóły takich błędów i ich konsekwencje można znaleźć w podręcznikach. Najbardziej rzucającą się konsekwencją jest nadwaga i otyłość psów oraz towarzyszące im choroby: cukrzyca insulinoniezależna, choroby stawów oraz nowotwory, chociaż należy wspomnieć także o niedowadze i wyniszczeniu psów jako bezpośredniej konsekwencji źle zbilansowanej diety. Natomiast pierwsze objawy niedoborów są widoczne najczęściej w postaci źle wyglądającej okrywy włosowej.

Moim zdaniem jednak należy zwrócić szczególną uwagę na przyczyny złego bilansowania diety psa. Na pierwszym miejscu wskazałbym bowiem na niewystarczający poziom wiedzy wśród właścicieli. Przy braku własnej wiedzy bardzo łatwo wpaść w pułapkę nadmiernego zaufania do różnych dziwnych teorii i poglądów promowanych np. w Internecie. W następnej kolejności wskazałbym na wykorzystywanie surowców o niskiej jakości odżywczej. Bilansując wiele dawek pokarmowych oraz pomagając korygować dawki pokarmowe różnym właścicielom, mogę stwierdzić, że bardzo często względy ekonomiczne decydują o wyborze surowców o niskiej jakości.

Problemem nie byłaby niewielka ich ilość w diecie psa, ale już bazowanie na nich jako jedynych surowcach może być problemem. Błędem jest także nieuwzględnianie aktualnego zapotrzebowania na składniki energetyczne i odżywcze wynikające chociażby z aktualnej masy ciała psa, pory roku, aktywności fizycznej czy np. jakości sierści. Szczególnie ważnym problemem staje się nadmiar składników odżywczych w stosunku do zapotrzebowania w poszczególnych fazach rozwoju psa. Problemem może być także nadmierna ilość wykorzystywanych suplementów i dodatków, monodieta i brak pobudzania aktywności wydzielniczej przewodu pokarmowego poprzez stosowanie tej samej formulacji diety przed długi okres lub brak włókna pokarmowego – tak, moim zdaniem niewielka ilość włókna pokarmowego jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu psa.

ACG: Czy pana zdaniem, przy zachowaniu zasad higieny, dieta BARF jest dietą dobrą dla zwierzęcia oraz bezpieczną dla jego opiekuna?

JW: Świadomość ryzyka przy każdym modelu żywienia z zasady minimalizuje samo ryzyko. Należy tylko i wyłącznie zdawać sobie z niego sprawę. Zagrożenie mikrobiologiczne w diecie bazującej na surowych produktach jest – bez względu na to, jak bardzo będziemy zaklinać rzeczywistość. Więc skoro ono istnieje, to przestrzeganie podstawowych zasad higieny w tzw. gospodarstwie domowym minimalizuje to ryzyko – chociaż nigdy go nie zlikwiduje. Proszę zauważyć, nawet w zakładach zbiorowego żywienia ludzi, gdzie wprowadzone są bardzo restrykcyjne normy zapewnienia bezpieczeństwa mikrobiologicznego, zdarzają się przypadki masowych zatruć. Zdarza się to bardzo, bardzo rzadko (dzięki m.in. systemom zapewnienia jakości), ale czy w takim przypadku powinniśmy bagatelizować istniejące ryzyko? Moim zdaniem nie.

Dla mnie wyróżnikiem braku świadomości właścicieli żywiących swoje psy dietą surową jest fakt dzielenia się na forach internetowych informacjami na temat: gdzie znajduję ukryte resztki jedzenia swojego psa? Oprócz ryzyka zakażeń mikrobiologicznych, dla mnie pewnym dyskomfortem jest także świadomość ryzyka związanego z nadmierną aktywacją tarczycy psa po spożyciu surowych fragmentów zwierząt rzeźnych lub całych zwierząt, które w swoich tkankach mają wysoką aktywność hormonów tarczycy. Nadczynność tarczycy u psów jest zjawiskiem, które należy brać pod uwagę. Jej objawy, takie jak nerwowość, nadmierne pobudzenie, to konsekwencje bezpośrednie nadmiernej ekspresji genów i aktywności hormonów tarczycy, a spadek masy ciała przy jednoczesnym osłabieniu mięśni, biegunki wynikają z nadmiernie pobudzonego metabolizmu.

Na pewno bym na to zwracał uwagę, gdyż źródłem hormonów tarczycy nie jest tylko i wyłącznie sama tarczyca, ale także rozsiane w okolicach tarczycy skupiska tkanki produkującej tyroksynę i trójjodotyroninę. Z dietą surową mój podstawowy problem polega raczej na idei jej powstania i na sposobie jej promowania. Jeżeli potraktować ją jako metodę żywienia polegającą na wykorzystywaniu tylko i wyłącznie produktów nieprzetworzonych, to jest to bardziej wiarygodne, aniżeli próbować porównywać żywienie współczesnego psa do diety jego przodka sprzed kilkuset tysięcy lat, całkowicie bagatelizując i ignorując proces ewolucji i adaptacji, który nastąpił w czasie zadzierzgiwania tak ciekawej relacji z człowiekiem. Udomowiając wilka, wzięliśmy na siebie obowiązek szanowania obecnej fizjologii, jak i charakterystycznego dla współczesnego psa metabolizmu. Ale w tym aspekcie mam wrażenie, że się zgadzamy.

Może zatem czas zacząć w inny sposób promować ten model żywienia. Mam pewność, że zacznie być on odbierany jako mniej fanatyczny, niesekciarski oraz otworzy się na większą masę właścicieli, którzy z założenia chcieliby jak najlepiej dla swoich psów. Mam wrażenie, że obecnie dieta surowa, BARF, RAW i inne tego typu budzą tyle emocji dlatego, że istnieje promowane bardzo usilnie w pewnych kręgach przeświadczenie o ich nadzwyczajności. Dodatkowo ideologia tego modelu żywienia – odwzorowanie diety wilka w żywieniu współczesnego psa – narzuca ograniczenia, które już na pewno nie mają nic wspólnego z podstawami żywienia oraz zamyka się na racjonalną dyskusję. Podczas gdy jest to kolejny model, który przy zachowaniu zasad racjonalności i bazowaniu na rzetelnych przesłankach może być stosowany – nawet jeżeli osobiście uważam, że nie w tak uniwersalnym zakresie, jak dieta domowa.

ACG: Odnosząc się do przykładu, że rzekomo u psów na diecie BARF występuje częściej nadczynność tarczycy chcę dodać, że BARF nie polega na karmieniu psa dużą ilością podgardli. Jeśli są one w ogóle obecne w diecie, to w niewielkiej ilości. Podstawę diety BARF stanowi mięso mięśniowe. Częściej spotykam się w swojej praktyce ze zwierzętami z niedoczynnością tarczycy (zarówno na dietach komercyjnych, domowych, jak i na diecie BARF) niż z nadczynnością.

JW: Takie ryzyko jednak istnieje, gdyż tkanka gruczołowa jest rozsiana w większych partiach ciała zwierzęcia a aktywność hormonów tarczycy stwierdzana jest praktycznie w każdej tkance, gdyż są to hormony regulujące ich funkcje. Ale jest faktem, że najważniejsza jest świadomość problemu, a stosowanie tkanki mięśniowej zwierząt rzeźnych minimalizuje ten problem. Dlatego też wspomniałem o obserwacji psa, gdyż jest ona podstawowym wskaźnikiem określającym bezpieczeństwo tego modelu żywienia, także w tym aspekcie.

Mamy nadzieję, że nasza rozmowa będzie inspiracją dla opiekunów zwierząt do rozważenia żywienia dietą domową bądź dietą BARF. Najważniejsze to poznać zasady wybranego modelu i trzymać się ich. Prawidłowe żywienie to żywienie „z głową”, oparte na przesłankach i dowodach naukowych.

Reklama




Podobne artykuły