ZachowanieSport

Jak się bawić z psem?

Nie ma chyba osoby, która od czasu do czasu nie lubiłaby poszaleć ze swoim czworonogiem. Czy jednak każda zabawa jest odpowiednia dla naszego pupila i czy zawsze można powiedzieć, że zmęczony pies, to szczęśliwy pies?

Poza odpowiednim dobraniem zabawy do wieku, temperamentu i możliwości fizycznych naszego psiaka, warto zwrócić uwagę na to, kiedy bawimy się z psem. Szalona zabawa czy inna intensywna aktywność tuż po tym, gdy pies zjadł posiłek, to duże ryzyko, które może się skończyć nawet skrętem żołądka.

Fot. Freepik

Ponieważ psy uczą się naszego rytmu dnia, z czasem pora ich aktywności będzie zgrywać się z chwilami, które najczęściej przeznaczamy na wspólną zabawę. Nie chcemy mieć psiaka rozbawionego i nakręconego wieczorem, gdy zaraz wszyscy idą spać. Dlatego warto zadbać o to, by w ciągu dnia znaleźć czas, który będziemy mogli mu poświęcić.

Zasady dobrej zabawy

• Pamiętaj o rozgrzewce – zarówno twojej, jak i pupila. Proste, spokojne ćwiczenia uruchomią mięśnie i stawy, dotlenią tkanki i przygotują do wysiłku.

• Uważaj na psi układ ruchu – bieg w pełnym pędzie, nagłe zwroty, mocne szarpnięcia szarpakiem – to wszystko może spowodować kontuzję.

Dbaj o bezpieczeństwo – zabawki zawsze muszą być bezpieczne dla naszego zwierzaka. Trzeba uważać na takie, które mogłyby zostać połknięte, zranić psa lub zepsuć się w trakcie zabawy. Małe piłeczki, które mogą wpaść głęboko do gardła, czy twarde frisbee, które pęknie, gdy pies je ugryzie, na pewno się nie sprawdzą. Zwróć uwagę czy zabawka nie niszczy psich zębów – nie obija ich, nie kruszy ich przy ugryzieniu i nie powoduje ich pękania. Warto upewnić się, że nie ściera też szkliwa (jak np. powłoki piłek tenisowych).

• Nie baw się patykami i kamieniami – zabawa nimi niesie ogromne ryzyko dla psiego zdrowia. Nie ma chyba lecznicy, która nie pomagała nigdy psu po połknięciu kamienia, zniszczeniu na nim zębów albo nadzianiu się na patyk w trakcie aportowania.

• Nigdy nie konkuruj z psem – to nie ma być próba pokonania przeciwnika ani walka na śmierć i życie, a wspólne, miłe spędzanie czasu. Nauczenie psa komend, takich jak „puść”, „poczekaj” czy „zostań”, usprawnia komunikację. Wtedy zamiast siłować się z psem, możemy w bezkonfliktowy sposób dać mu znać, czego od niego oczekujemy. Dodatkowo nie psujemy wzajemnej relacji i nie burzymy psiego zaufania.

Przed rozpoczęciem treningów któregokolwiek z psich sportów, należy skonsultować z prowadzącym lekarzem weterynarii ewentualne ryzyko i przeciwwskazania.

Fot. Freepik

Jak bawić się szarpakiem?

Dobrze jest wybrać szarpak co najmniej średniej długości, najlepiej z amortyzatorem, dobrany wielkością i wagą do gabarytów naszego psa. Wspólna zabawa w przeciąganie i rozszarpywanie to fantastyczny sposób na pogłębianie naszej relacji z psem i budowanie wzajemnego zaufania. To na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, to nasza mowa ciała, siła i tempo zabawy.

W dużej mierze naszą rolą jest „ożywianie” zabawki delikatnymi ruchami, lekkie ciągnięcie w swoją stronę i umożliwienie psu szarpania jej wedle własnych preferencji. Dobieramy styl i tempo zabawy do temperamentu naszego psiaka. Z psami, które szybko i łatwo się pobudzają, bawimy się raczej spokojnie, z wieloma spowolnieniami i zatrzymaniami. Z kolei psom-leniuszkom możemy zaproponować szybciej uciekającą zabawkę i dodatkowo zachęcać hasłami np. „dawaj, dawaj!”, „tak jest!” czy „super!”.

Podczas zabawy trzeba uważać, by nie szarpać zbyt mocno. Nie robić nagłych zwrotów na boki ani w górę i w dół. Nie wolno też podnosić psa w górę, ciągnąc za zabawkę, którą trzyma w pysku. Grozi to upadkiem, a w jego efekcie skręceniami lub złamaniami, jak również uszkodzeniem czy wyłamaniem zębów.

Aportowanie – tak czy nie?

Nie chodzi tu o aportowanie sportowe, a bardziej o zabawę, która pierwsza przychodzi nam na myśl, gdy usłyszymy słowo „aport”. Myślę, że niemal każdy ma przed oczami psa biegającego w tę i z powrotem za rzucaną mu przez opiekuna piłką. Wiele osób uważa, że jest to dobry sposób na spożytkowanie psiej energii. Zabawa w pogoń i chwytanie to przecież elementy łańcucha łowieckiego, może więc wydawać się bardzo naturalną aktywnością. Gdzie zatem jest pies pogrzebany?

W przypadku prawdziwego polowania, po złapaniu zdobyczy wysiłek się kończy, a zaczyna się jedzenie. Potem przychodzi pora na odpoczynek. Angażowanie się w aktywności, które należą do łańcucha łowieckiego, sprawia psom ogromną przyjemność. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że wiążą się też z dużymi emocjami. Oczywiście zgadzam się, że umożliwienie psom realizacji podstawowych potrzeb jest niezbędne, natomiast musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że zapewnienie równowagi między pobudzeniem a wyciszeniem, będzie leżało po naszej stronie. Ponieważ realizacja elementów łańcucha łowieckiego jest samo nagradzająca, będzie to zachęcać psy do powtarzania tego zachowania. Wiąże się to z ryzykiem niemal obsesyjnego biegania za piłką, jeśli nie nauczymy psa spędzania czasu na inne sposoby. Często widuję na konsultacjach psy, które podczas spaceru nie robią nic innego, tylko domagają się rzucania im ulubionej zabawki. Ignorowane zaczynają się frustrować, do tego w żaden pozytywny sposób nie potrafią korzystać z wyjścia na dwór. Robią to niestety kosztem podstawowych potrzeb, jak eksploracja środowiska, węszenie czy kontakty socjalne.

Nie chodzi o to, by całkowicie zrezygnować z tej formy zabawy, a raczej dostosować ją do psiego etogramu. Jeśli nasz pies goni i złapie piłkę, dajmy mu się nią nacieszyć. Nie próbujmy mu jej od razu odebrać i nie nakręcajmy psa ciągle ponawianym rzucaniem. Obserwujmy nasze psy. Zwykle jeśli damy im chwilę to, nawet z piłką w zębach, zaczną węszyć i swobodnie biegać, eksplorując środowisko. Same będą czuły, że teraz pora na spokojniejszą aktywność i wyciszenie. Dajmy im czas na powrót do równowagi.

Fot freepik

Wyciszenie

Niezmiernie ważne jest danie psu szansy i czasu na to, by mógł się wyciszyć. Kontrolowanie równowagi między emocjami w trakcie zabawy, a także zakończenie jej spokojną aktywnością, na pewno ułatwią sprawę.

Co może pomóc? Jeśli jesteście na zewnątrz – dłuższy, niespieszny spacer z możliwością węszenia pozwoli psu ochłonąć. Jeśli nasz zwierzak należy do tych bardziej szalejących, można spróbować dać mu najpierw jakieś zadanie. Skupienie się na wykonaniu kilku prostych ćwiczeń, które pies dobrze zna i lubi, przekieruje jego uwagę. Bardzo dobrym pomysłem będą zabawy węchowe. Wszelkiej maści kongi, oponki, zabawki do żucia czy maty, z których można wylizywać jedzenie, też pomogą wyciszyć psiaka. Możecie też poświęcić nieco czasu na spokojny masaż okrężnymi ruchami. Może uda wam się sprawić, że wasz pupil odpłynie w sen z błogości? Dodatkowo psu na pewno będzie potrzebne zaciszne miejsce do odpoczynku, by mógł spokojnie zregenerować siły. Warto jednak zadbać o naukę radzenia sobie z emocjami już od szczenięcych lat. Polecam też każdemu trening sztuki prawdziwego nicnierobienia, bo jak się okazuje, w dzisiejszych czasach sprawia ono ogromny problem nie tylko naszym psom, ale i nam samym.

Reklama




behawiorystka Agnieszka Siedlecka
Behawiorysta COAPE, inż. Hodowli i Ochrony Zwierząt Towarzyszących i Dzikich SGGW, technik weterynarii

Podobne artykuły