Wywiady

Rysuję śmieszne obrazki, do których inspiracją są śmieszne pieski

Psie Sucharki – urocze rysuneczki, niezwykle trafnie oddające chwile z życia psów i ich ludzi – zawojowały Internet. Kim jest stojąca za nimi osoba?

Pierwsze kroki stawiała, próbując chwycić ogon Mukiego – pieska swojego pradziadka. Dziś, wykorzystując niezwykły zmysł obserwatora psich zachowań, w swoich minikomiksach uwiecznia momenty z życia czworonogów i ich opiekunów. Jej obrazki w Internecie codziennie obserwuje ponad 300 tysięcy osób. Wychowała się w Gdańsku, od nastu lat mieszka w Łodzi. Z wykształcenia jest niedoszłym reżyserem filmu animowanego. Przez pięć lat studiowała w Łódzkiej Szkole Filmowej, ale w okresie, w którym, zdaniem niektórych, powinna zająć się dyplomem skoncentrowała się na podróżowaniu po świecie i malowaniu obrazów. Jak sama mówi – w ogóle nie jest jej z tego powodu przykro. W 2017 roku na gali Top for Dog otrzymała aż dwie statuetki – Top for Dog 2017 oraz Inicjatywa Społeczna roku 2017. Rozmawiamy z Marią Apoleiką, autorką Psich Sucharków.

Jakie były początki Psich Sucharków?

Miałam zapas pomysłów, odpowiednie umiejętności, uznałam, że jest nisza i że to może zadziałać. I faktycznie zadziałało. Dość szybko wypracowałam formułę, a obrazki zaczęły krążyć po Internecie.

Kto i co inspiruje Cię do tworzenia Psich Sucharków, również z zakresu sztuki?

Psie Sucharki nie mają zbyt wiele wspólnego ze sztuką. To memy. Nieczęsto zdarza się, że memy są sztuką, lub choćby się o nią ocierają, a jeśli już tak się dzieje, to przeważnie jest to związane z przebłyskiem cudownej intuicji anonimowego autora. Często natomiast bywa, że pełnoetatowym twórcom internetowego kontentu, w wyniku popularności tego, co tworzą, zaczyna się wydawać, że tworzą sztukę. Znajmy miarę. Rysuję śmieszne obrazki o pieskach, do których inspiracją są śmieszne pieski.

Które z zachowań Kapsla znajdziemy w Psich Sucharkach?

Prawie wszystko, co ma związek z żebraniem o jedzenie, jest o Kapslu. Kapsel dzielnie asystuje nam przy posiłkach, co zresztą zupełnie nam nie przeszkadza i często zabawiamy się, dialogując z nim na temat jedzenia.

W twoich memach widać dobrą znajomość psiej psychiki.

Kształciłam się w dziedzinie rysowania i oddawania wrażenia ruchu rysunkiem. W dziedzinie psiego behawioryzmu jestem laikiem, trochę czytałam, dużo obserwowałam. Po prostu lubię zwierzęta.

Czy w innych swoich działaniach artystycznych również podejmujesz tematykę zwierząt i ich zachowań?

Ostatnio, na bardzo długim afterze, mój wykładowca filozofii z czasu studiów powiedział mi, że w moich pracach podoba mu się horyzontalny stosunek do świata. Uważam to za spory komplement. Oznacza to mniej więcej tyle, że nie sytuuję człowieka ani jakiegoś „ja” w centrum, że równie ważne są dla mnie okoliczności, pasma górskie, robactwo, jeże, liście, minerały i śmieszne pieski. Oznacza to też, że najprawdopodobniej tematyka zwierząt i ich zachowań będzie się zawsze na pierwszym, drugim, albo siódmym planie przewijała w mojej twórczości.

Czym się zajmujesz oprócz Psich Sucharków?

Ilustruję książki, robię ilustracje prasowe, autorskie grafiki, dużo zdjęć i przygotowuję kolejną wystawę. Ostatnie dwa lata regularnie prowadziłam warsztaty dla dzieci w świetlicach środowiskowych, teraz trochę od tego odpoczywam. Oprócz tego staram się robić, na ile znajdę środki i przestrzeń wewnętrzną, rzeczy dobre i społecznie użyteczne.

A Psie Sucharki są projektem zaangażowanym?

Obsługujemy graficznie i ilustracyjnie bardzo dużo fundacji, schronisk i konkretnych akcji, nie tylko pieskowych, ale także antyfutrzarskich i proekologicznych. Na tyle dużo, bym miała problemy, by je wymienić. Najbliżej nam do fundacji Mikropsy.

Coraz więcej osób dzięki swojej działalności w sieci (blogi, vlogi, profile fb) ma możliwość połączenia hobby/ pasji z pracą i źródłem utrzymania. Czy w twoim wypadku było podobnie?

Poniekąd tak, i to na długo przed Sucharkami. Jestem osobą dość pracowitą, generuję duże ilości prac i od wielu lat regularnie pokazuję je w Internecie. Dzięki temu, że docierają do sporej rzeszy odbiorców, mam możliwość ilustrowania różnych rzeczy.

Jak powstają twoje rysunki? Spontanicznie? W cyklach?

To się zmienia. Bywa, że robię po 10 sucharków na raz, ale ostatnio rysuję po jednym dziennie, na bieżąco. Co ciekawe, to, czy powstają hurtowo, czy detalicznie, nie ma wpływu na jakość ani popularność rysunków. Mam też mały niebieski notesik, w którym czasem szkicuję pomysły na obrazki.

Jak myślisz, skąd tak wielki sukces?

Sądzę, że często to są naprawdę dość trafne i zabawne obrazki o pieskach, to po pierwsze. A po drugie, być może nie mniej ważne, wkładamy sporo pracy w markę. Obrazki pojawiają się regularnie, odpisujemy na korespondencję, pilnujemy, by nikt nie flejmował i nie spamował na profilu, a ludzie mogli przebywać tam w miłej atmosferze.

Co jeszcze, oprócz psiej psychiki i zachowań, ciekawi Cię?

Interesuje mnie bardzo wiele rzeczy, niektóre tymczasowo, inne permanentnie. Bardzo cenię sobie codzienność i życie rodzinne. Od zawsze i najprawdopodobniej na zawsze zajmuje mnie sztuka, zwłaszcza malarstwo i grafika, uprawa roślin, nauki społeczne i literatura. Obecnie interesuję się historią Afryki, językami kreolskimi i skutkami kolonializmu.

Wróćmy teraz do psa, który był inspiracją powstania Psich Sucharków, czyli Kapsla. Jaka jest jego historia?

Historia Kapsla jest tyle drastyczna, co niestety absolutnie typowa – ktoś uznał, że piesek nie spełnia jego oczekiwań i potraktował go jak zbędny przedmiot. Jakie wyzwania czekały na właściciela przygarniętego psa? Nie czuję się właścicielem psa, jestem jego opiekunem. Mam nad nim władzę, bo tak ten świat jest skonstruowany, co ani nie jest moją winą, czy też zasługą, ani mnie nie zachwyca. Wyzwań nie było żadnych – lubię chodzić na spacery, nie jestem szczególnie przywiązana do przedmiotów, stać mnie na zapewnienie dobrych warunków bytowych zwierzęciu, prowadzę tryb życia pozwalający mi zabierać psa ze sobą praktycznie wszędzie. Oczywiście na początku Kapsel coś tam popsuł, coś obsikał, nie znał zasad pozwalających mu na funkcjonowanie w ludzkim świecie, ale to naturalne i nigdy nie traktowałam tego jak wyzwania.

Jak najbardziej lubisz spędzać z nim czas?

Najbardziej podoba mi się to, że Kapsel jest towarzyszem całej codzienności, jest przy mnie zawsze, przeważnie na wyciągnięcie ręki, ale najbardziej ekstatyczne są momenty, gdy wybieramy się na wycieczkę we trójkę, razem z moim narzeczonym. Pies uwielbia wspólne wyjścia, prawie fruwa ze szczęścia, przyjemnie go widzieć w tym stanie, bo nie da się ukryć, że Kapsel należy do osób, dla których szklanka jest raczej do połowy pusta.

Co zawdzięczasz swojemu psu? Co dzięki niemu odkryłaś?

Odkryłam, że można odkurzać dwa razy dziennie, a mimo to mieć nadal kłęby sierści w mieszkaniu. Zwiedziłam permanentnie najbliższą i nieco dalszą okolicę. Założyłam Psie Sucharki – stronę z minikomiksami, cieszącą się bardzo dużą popularnością, ale Kapsel to przede wszystkim doskonały kompan, czujny i nienachalny, zawdzięczam mu doskonałe towarzystwo. Akceptujemy i kochamy się bezwarunkowo.

Czy miałaś wcześniej zwierzęta?

Owszem, jako dziecko miałam suczkę Kobrę, której losy są nieznane, gdyż po roku padła ofiarą kradzieży, a następie skrajcowanego (śląskie: pomieszanego – przyp. red.) owczarka kaukaskiego o imieniu Koziołek. Był to kochany pies, ale niestety wychowany w duchu teorii dominacji, co skutkowało rozmaitymi, nikomu niepotrzebnymi problemami. U dziadków występowały jakieś niekojarzące mi się z niczym konkretnym Misie czy Nutki, których życiorysy i fizjonomia nie odbiegały od standardów adekwatnych do miejsca i epoki. Trochę więcej mogłabym powiedzieć o Mukim, ratlerku pradziadka, był to piesek zawzięty, wojowniczy i samodzielny. Ojciec wielu półpinczerząt, postrach spódnic i sutann. Uczyłam się chodzić, dążąc do złapania mukisiowego ogona.

Wywiad ukazał się w 2017 roku w magazynie Dog&Sport

Reklama




Podobne artykuły