WywiadyZdrowie

Tajemnice psiego oka

Jak to się stało, że psy w Ameryce zaczęły do pracy zakładać soczewki korekcyjne a czworonogi na całym świecie, kolorowe okulary? Czy nasz pupil krótkowidz odnajdzie się w psich sportach? Na jakie objawy zwracać uwagę, o jakich predyspozycjach do chorób oczu należy pamiętać wybierając konkretną rasę? Jak leczyć i jakie działania profilaktyczne są najbardziej skuteczne? Tajemnice psiego oka odkrywa lek. Wet. Jacek Garncarz – specjalizujący się w okulistyce psów i kotów.

Jakie objawy u psa wskazują na kłopoty z oczami?

Kochający właściciel doskonale wychwyci moment, w którym jego pupil zaczyna się inaczej zachowywać. Pierwsze symptomy, wskazujące na chorobę oczu, to na pewno łzawienie. Pamiętajmy, że są rasy, u których łzawienie jest wliczone w koszty rasy, np. buldog angielski czy rasy z długimi włosami – maltańczyk, york, shitzu. Jednak nawet i u nich można zauważyć, że tych łez pojawia się nagle więcej. Jeśli do tego dochodzi przymrużanie oczu czy wręcz zamknięcie oka, drapanie łapą w okolicy oczu, to mamy ewidentne symptomy bólu i dyskomfortu, który pies wyczuwa ze strony oczu. Później pojawiają się dodatkowe objawy, takie jak wypływ ropy lub innych wydzielin.

Ból oczu będzie się przejawiał także tym, że pies będzie uciekał od światła, chował się do tzw. budy, czyli pod stół, krzesła, łóżko.

Bierze się to stąd, że chodząc z przymrużonymi oczami, ze względu na ból, ma wrażenie, że nie jest w stanie w sposób prawidłowy oceniać zagrożenia, które go gdzieś może dopaść. Woli się schować. Warto zwrócić też uwagę, czy pies nie zachowuje się inaczej w zależności od oświetlenia i pory dnia. Jeśli wieczorem pupil staje się nieufny, niepewny, bardziej trzyma się nogi, to powinno zaniepokoić właściciela.

Zaniepokojony właściciel zjawia się u Pana w gabinecie, jakie są najczęstsze przyczyny wymienionych objawów?

Podstawowy problem, czyli zapalenie spojówek, znajdziemy u każdego psa, który biega z nosem przy ziemi. Wpływ kurzu, pyłu, piasku, wiatru jest w tych oczach zauważalny. Są oczywiście rasy, którym to zapalenie będzie bardziej dokuczać, a są takie, które są do takiego stanu rzeczy przyzwyczajone. Są to wszystkie rasy z dużą szparą powiekową – gdzie dolna powieka opada i spojówka non stop, od urodzenia, jest narażona na środowisko zewnętrzne. U nich to zapalenie przechodzi bez większych manifestacji. U psów, które mają szparę powiekową zamkniętą, typu jamnik, jeśli dochodzi do większego stanu zapalnego niż ten klasyczny, ciągle bytujący, to zamanifestuje to mocniejszymi objawami. Zapalenie spojówek jest u psów bardzo powszechne.

Mocno zauważalne dla właściciela będą wszelkie urazy mechaniczne oka – ukłucia czy zadrapania. Uszkodzenie rogówki może doprowadzić do jej owrzodzenia, czyli pojawienia się dziur w rogówce z powodu infekcji bakteryjnej. Uderzenie w głowę lub oko (czy jego okolice) może skutkować zapaleniem błony naczyniowej oka. Co ciekawe, to zapalenie może też być spowodowane chorobą ogólnoustrojową, która może dawać objawy kliniczne ze strony oczu.

Chorobą bardzo bolesną i mocno rzucającą się w oczy jest jaskra, czyli wzrost ciśnienia wewnątrzgałkowego, z którym też dosyć często mam do czynienia. Zdecydowanie najwięcej chorób, które leczymy, to urazy i choroby rogówek.

A czy wiek ma wpływ przy rozpoznaniu choroby?

Wiek ma olbrzymie znaczenie. W zależności od wieku rozpoznajemy różne choroby. Pourodzeniowo np. dwurzędowość rzęs – źle rosnące rzęsy, zamiast od oka rosną do oka, bardzo nieprzyjemna dolegliwość. U młodych psów do drugiego roku życia – często występuje grudkowe zapalenie trzecich powiek, jest to efekt chronicznego zapalenia spojówek, gdzie komponentą jest herpes wirus. Powszechne choroby młodości to też skręt trzeciej powieki, wypadnięcie gruczołu trzeciej powieki – dotyczy głównie molosów, buldogów, buldożków, mopsów, beagli. Dodatkowo między 0. a 8. miesiącem życia, w związku z rozwojem gałki ocznej, ujawniają się wady wrodzone takie jak: entropium – zawijanie się powieki do wnętrza szpary powiekowej czy ektropium – odpadanie powiek od powierzchni gałki ocznej.

Psy dorosłe, czyli w wieku 9–10 miesięcy do 8. roku życia, najczęściej cierpią na choroby rogówek, które już wymieniliśmy – zapalenia, urazy. U starszych psów choroby wiążą się ze zmianami spowodowanymi wiekiem. Może dochodzić do zmian wewnątrz gałki ocznej, np. starczego stwardnienia soczewki czy też zaćmy soczewkowej. Zaćma czy jaskra mogą pojawiać się u psów młodszych, ale mają wtedy podłoże genetyczne. Niestety, coraz częściej spotykamy się ze zmianami nowotworowymi u starszych pupili.

Rozmawiamy tu o komfortowej sytuacji, gdy możemy obserwować rozwój czworonoga od urodzenia aż do wieku starszego, a co, gdy nie znamy przeszłości naszego psa, bo został np. adoptowany?

Faktycznie, często psy w schroniskach chodzą latami z chorobami, które nie są zdiagnozowane. Są one adoptowane, gdy są już dorosłe, a choroby bardzo zaawansowane. Wspomniane przeze mnie entropiom, czyli zawijanie się powiek, nie musi być o podłożu anatomicznym, może pojawić się po przejściu jakiegoś urazu lub być związane z blizną. Oczywiście na stan oczu mają też wpływ choroby ogólnoustrojowe, sztandarowym przykładem jest cukrzyca i jej konsekwencja – zaćma cukrzycowa.

Chora wątroba, nerki, serce – to wszystko może i ma wpływ na to, co się dzieje w oczach. Pies, który jest przez pewien czas niedożywiony, z dużym spadkiem odporności ogólnej będzie miał odzwierciedlenie tego stanu w oczach, ale najczęściej będą to stany przejściowe.

Czyli jeśli spojrzymy głęboko w oczy psa, to zobaczymy, co dolega pacjentowi?

Często tak jest. Nam ciągle zdarzają się sytuacje, że mówimy – z oczami jest to i to, ale proszę sprawdzić serce, wątrobę czy nerki. Bo widzimy w oczach, że coś się z tymi narządami może dziać. Mamy mnóstwo takich przykładów, gdzie właściciele wracają do nas z podziękowaniami, bo nie zdawali sobie sprawy, że pies choruje ogólnie, a dzięki temu, że myśmy zwrócili uwagę na to podczas badania okulistycznego, pies został zdiagnozowany i poddany właściwemu leczeniu ogólnoustrojowemu.

Nie możemy patrzeć tylko na oczy, to nie są wyspy w organizmie psa. Pacjenta zawsze trzeba badać jako całość. Mnóstwo chorób, także neurologicznych, ma wpływ na to, co się dzieje w oczach. Dlatego na podstawie wyglądu dna oka czy tęczówki możemy o pacjencie powiedzieć bardzo dużo. Kocham takie sytuacje, gdy badam oczy pacjenta i mówię do właściciela – uu, ale nereczki to mamy chore! Tu ogromne zaskoczenie – skąd pan wie?!

A jak z objawami alergii i ich diagnostyką?

Objawy alergii są trudne do zdiagnozowania. Klinicznie tak samo będzie wyglądała alergia, jak i zwykłe zapalenie spojówek. Nam jest trudno werbalnie dogadać się z pacjentem, czy jeśli śpi na tym kocyku, to mu lepiej, czy gorzej. Oczywiście zdarzają się rozpoznania alergii jeśli widzimy, że ma to związek z sezonowością, czyli opiekunowie przychodzą zawsze w marcu. Zdarzały się sytuacje psa leczonego na chroniczne zapalenie spojówek z możliwą komponentą alergiczną, kilka lat i nagle następuje cudowne wyleczenie, w momencie, gdy państwo wymieniają wykładzinę w przedpokoju.

O jakich chorobach genetycznych możemy powiedzieć, że statystycznie są najczęściej spotykane?

Wszystko zależy od rasy. Ocenianych jest kilkanaście chorób genetycznych. Istnieją specjalne organizacje, które nadają uprawnienia lekarzom do klinicznego badania w kierunku chorób genetycznych oczu. Żeby móc oceniać, wydawać sąd, czy dany pies jest chory genetycznie, trzeba mieć ogromne doświadczenie. Żeby nie pomylić chorób genetycznych z chorobami, które nie mają podłoża genetycznego. Potrzebna jest tu olbrzymia wiedza i jednoczesne bardzo szybkie łączenie danych: rasa, wiek, wygląd kliniczny -> choroba.

Osoba badająca musi mieć naprawdę wyjątkową wiedzę, którą ciągle uaktualnia, uzupełnia, bo w tej dziedzinie dużo i szybko się zmienia. Sztandarowym przykładem choroby genetycznej jest PRA, czyli postępujący zanik siatkówki. Choroba, o której się w Polsce jakiś czas temu dużo mówiło, bo była pierwszą, o której się dowiedzieliśmy. Często diagnozujemy ją u golden retriverów, labradorów, polskiego charta. Musimy podkreślić, że występowanie chorób genetycznych jest związane z krajem i podejściem hodowców z danego państwa do badań. Jeden z kolegów okulistów z zagranicy zapytał mnie, w której rasie w Polsce rozpoznaję najwięcej przypadków PRA i ja mu powiedziałem, że u sznaucera miniaturowego. On się złapał za głowę, bo u niego w kraju w tej rasie nie było żadnego zdiagnozowanego przypadku.

Czy dziś możemy mówić o istnieniu współpracy lekarzy z hodowcami?

O tak! Zaczęła nam się bardzo fajnie układać relacja między lekarzami, którzy wydają certyfikaty, a właśnie hodowcami. Hodowcy zrozumieli, że nie chcemy im zaszkodzić, tylko pomóc. Wskazać kierunki, w których mogą iść, jeśli chodzi o hodowlę, by utrzymywać jak największe zdrowie rasy. I im, i nam na tym zależy. Nikt nie chce nikomu zrobić krzywdy, chcemy sobie tylko wzajemnie pomagać, podpowiadać – może lepiej tego psa oddać na peta i nie rozmnażać, ze względu na choroby, które może przenosić. Jak się robi dobre badania kliniczne i genetyczne, można wykorzystywać nawet psy chore do hodowli, trzeba tylko dobrze dobrać partnera, który pozwoli zamaskować chorobę.

A chorób najczęściej spotykanych jest kilkanaście…

A ras predysponowanych kilkadziesiąt. W Polsce jest już w miarę dobrze, jeśli chodzi o badania. Co ciekawe, hodowcy przychodzą z własnej inicjatywy, mniejsza jest inicjatywa Związku Kynologicznego, nadal nie ma odgórnego zalecenia, że w tej rasie trzeba badać. Natomiast hodowcy, chcąc utrzymać zdrowie rasy, poza tym chcąc być na rynku europejskim zauważalnym, muszą badać genetycznie. Na przykład klub rasy border collie wykonał świetną robotę – kazał przebadać wszystkie psy w Polsce. W konsekwencji w naszym kraju prawie już nie spotykamy w tej rasie jednej z najbardziej charakterystycznych dla rasy choroby o nazwie CEA – anomalii oka collie. Ale są też rasy, w których mamy duże problemy zdrowotne oczu, bo mało kto bada psy w tych rasach. Nie będę mówił, które…

Mówiąc o uszkodzeniach czy zapaleniach, mamy szansę na wyleczenie, a przy chorobach genetycznych?

Niektóre tak. Możemy zmniejszać, leczyć objawy tych chorób, czasami wyleczyć (np. entropium u shar pei’a – rzesza psów tej rasy ma popodwijane powieki, ale jedną prostą operacją możemy psa wyleczyć na całe życie), ale nadal pozostaną chorobami genetycznymi. Niestety nie wszystkie choroby możemy ponaprawiać, np. jaskra prowadzi do ślepoty i bólu. Zaćmę możemy leczyć tylko operacyjnie, tak jak u ludzi, poprzez usunięcie soczewki naturalnej i wprowadzenie soczewki sztucznej. Możemy przywrócić wzrok, ale jest to potężny wydatek finansowy dla właściciela i trudna operacja, którą musi przejść pies. Z tego powodu nie rozmnażamy psów, u których został ten problem rozpoznany.

Ale np. dwurzędowość rzęs, spotykaną u bokserów czy amstaffów – możemy leczyć poprzez usunięcie tych rzęs i pies może nadal funkcjonować, rozmnażać się. To lekarz powinien zdecydować/podpowiedzieć, które choroby, którego psa, w której rasie powinny wyeliminować z dalszej kariery hodowlanej.

Czyli nie mamy szans zatrzymać choroby genetycznej, nawet jeśli zostanie wcześniej zdiagnozowana?

To już jest choroba zapisana w genach, wadliwy układ genów przekłada się na wadliwy metabolizm, a to przekłada się na to, że pies ślepnie, ma jaskrę, zaćmę itp. Tego nie przeskoczymy. Dlatego podstawą jest program hodowlany – dobieranie zdrowych psów, żeby potem kolejne pokolenia tego nie przenosiły i nie chorowały. Jak wygląda kwestia wad wzroku u psów – mają takie same jak my? Pamiętajmy, że psy w ogóle nie widzą dobrze, nie widzą ostro. Biorąc pod uwagę anatomiczną i fizjologiczną budowę gałki ocznej, to: nie widzą koloru czerwonego i zielonego, możliwości ostrego widzenia są kilka razy (około 4–5 razy) gorsze niż oka ludzkiego. Mogą również mieć takie wady, jak ludzie, czyli być krótko lub dalekowidzami. Kiedyś mówiło się, że wszystkie psy są krótkowidzami. To nieprawda. Jest mniej więcej taka sama wariacja jak u ludzi, natomiast większość psów jest normowidząca.

Jak jest z psami sportowymi czy użytkowymi? Czy wady wzroku dyskwalifikują psa?

Jeśli chodzi o psy pracujące czy sportowe, to faktycznie pies z dużą wadą (krótkowidz lub dalekowidz) będzie miał trudności. W tej chwili mamy już możliwość stwierdzenia, czy dany czworonóg jest daleko, czy krótkowidzem, przy pomocy badania, które nazywa się retinoskopia. Wykonuje się je podobnie jak u ludzi, i na tej postawie można ocenić wadę.

W zeszłym roku w Stanach Zjednoczonych pojawiły się soczewki kontaktowe do korygowania wad wzroku. Ich główne przeznaczenie to pomoc dla psów policyjnych, wojskowych, pracujących w służbach. Okazało się, że pies, który ma wadę wzroku, pracuje kilka razy gorzej od psa zdrowego. A inwestycja w psa użytkowego jest ogromna, szkoli się psa od wczesnych miesięcy życia, a później się okazuje, że nie jest wystarczająco sprawny. Stąd pomysł korygowania wad wzroku. Psy nie noszą tych soczewek cały czas tak jak my. Zakłada się je psom tylko do pracy. Badania naukowe wskazują, że pies łatwiej, szybciej zauważy coś, co jest w ruchu niż coś, co jest stacjonarne. Pies w agility, biegający przez stacjonarne przeszkody, musi je dobrze widzieć, w tym wypadku ostrość wzroku u psów sportowych jest istotna.

Jak możemy poznać czy to kwestia szkolenia, czy kłopotów ze wzrokiem?

Bardzo ważne są obserwacje opiekuna, czy coś się zmienia. W przypadku gdy dzieje się coś z jednym okiem, podejście, próba pokonania przeszkody będzie wykonywana w inny sposób, pod innym kątem, z innej strony. Przy psie wyszkolonym wcześniej, łatwiej zauważyć zmianę niż przy psie dopiero uczącym się – tu trudno stwierdzić czy wynika to z kłopotów z przyswojeniem, czy wad wzroku. Ostatnio była u mnie właścicielka dwóch psów sportowych, na dodatek braci. Jeden biegał i świetnie sobie radził, drugiego trenowała, trenowała i nic. Okazało się, że jest krótkowidzem, minus 5, nie miał szans.

Zauważyłem, że pomalutku w Polsce coraz częściej u okulistów pojawiają się właściciele psów sportowych, by zbadać wzrok. Nie możemy tych wad jeszcze korygować.

Czyli już niedługo zobaczymy psy w okularach?

Raczej nie. Jest to zbyt trudne technicznie, żeby utrzymać okulary na psiej głowie. Są co prawda okulary dla psów, które nazywają się dogglesy, ale zakładamy je psom w celach ochronnych, np. tym, które są niewidome, by chodząc np. w trawie, nie uszkadzały sobie oczu. Są również wykorzystywane dla kilku ras, które mają tendencje do chorób związanych z eksponowaniem rogówek na promieniowanie UV. Mamy wtedy w dogglesach szkła z filtrem UV. Przykładem może być owczarek niemiecki, występuje u nich choroba nazywana przewlekłym powierzchownym zapaleniem rogówki – PPZR. Można działać profilaktycznie w tej chorobie poprzez zakładanie takich okularów. Są robione we wszystkich możliwych rozmiarach, kolorach, takich jak różowy, srebrny czy złoty. Współcześnie zakładane są psom nie tylko z powodów zdrowotnych, ale i wizerunkowych. Ale większość psów bardzo łatwo zdejmuje je z głowy…

Jakie działania profilaktyczne możemy stosować, by zapobiegać tym najbardziej popularnym chorobom?

Przede wszystkim oczy myć. Są specjalne płyny do przemywania okolic psich oczu. Raz na kilka dni u psów, zwłaszcza tych pracujących czy biegających dużo po łąkach, lasach, warto oczyścić, wypłukać te wszystkie zanieczyszczenia, które się w workach spojówkowych nazbierają. Bardzo ładnie profilaktycznie to działa. Jeśli czworonóg wrzuca sobie do worka spojówkowego, podczas zabawy nawet troszkę bakterii, a potem idzie spać, zamyka powieki – wytwarzają się warunki beztlenowe. Bakterie się namnażają i możemy mieć zapalenie. Bardzo prosta rzecz – przemywanie oczu dwa razy w tygodniu, a potrafi zapobiec wielu problemom.

Lek. wet. JACEK GARNCARZ, ESE ECVO

Aż do matury „miałem zostać pediatrą”… Przypadek sprawił, że złożyłem papiery na weterynarię. I chyba dobrze się stało, bo kocham to co robię teraz! Ukończyłem studia na Wydziale Weterynaryjnym SGGW w Warszawie w 1991 roku. W latach 1990–1997 byłem asystentem w Katedrze Chirurgii Małych Zwierząt Wydz. Wet. SGGW. W latach 1996–1997 odbyłem staż z zakresu okulistyki weterynaryjnej w Royal Veterinary College University of London. W 1998 roku założyłem Okulistyczną Przychodnię Weterynaryjną w Warszawie. Jestem członkiem europejskich i światowych stowarzyszeń okulistów weterynaryjnych (ESVO, ISVO). Byłem/jestem wykładowcą okulistyki weterynaryjnej na wydziałach weterynarii w Warszawie i Poznaniu oraz wykładowcą okulistyki na studiach podyplomowych, a także na wielu kongresach, sympozjach, zjazdach, warsztatach… Jestem autorem ponad 100 publikacji z zakresu okulistyki weterynaryjnej w różnych czasopismach branżowych i redaktorem naukowym polskiego wydania książki „Okulistyka weterynaryjna Slattera”. Ale niewątpliwym zwieńczeniem mojej kariery w okulistyce weterynaryjnej było zdanie w 2014 roku egzaminów specjalizacyjnych na ESE ECVO (Eye Scheme Examiner ECVO). Zostałem pierwszym i dotychczas jedynym lekarzem z Polski wpisanym na listę panelisów ECVO (European College of Veterinary Ophthalmologists) prestiżowego europejskiego college’u okulistów weterynaryjnych. Od 2015 roku jestem też członkiem komisji ds. chorób genetycznych oczu ECVO (HED Committee ECVO). Oprócz okulistyki kocham żonę Magdę i bliźniaki Jacka i Agatkę. Mam 3 psy, 2 koty i 2 żółwie… Akumulatory ładują mi windsurfing i rajdy off-roadowe. www.garncarz.pl

Reklama




Podobne artykuły