Zdrowie

Choroba zwyrodnieniowa stawów – cicha epidemia

Łatwo przeoczyć, że pies odczuwa ból. Wydaje się, że „śmiesznie” siada albo staje się bardziej „dostojny” czy nawet „złośliwy” w okresie dorastania, zmienia zwyczaje, częściej reaguje lękiem lub agresją. Gdy człowiek odczuwa przewlekły ból – idzie do lekarza. Pies milczy, ale cierpi i potrzebuje naszej pomocy.

My, ludzie i towarzyszące nam zwierzęta domowe, żyjemy coraz dłużej, głównie dzięki postępowi w medycynie. W związku z tym nasze populacje starzeją się i w podobnym stopniu dotykają nas problemy cywilizacyjne, takie jak zbyt mała aktywność fizyczna, otyłość czy nieprawidłowa dieta. Według szacunków pod koniec lat 90. choroba zwyrodnieniowa stawów (osteoarthritis, w skrócie OA) u psów dotyczyła co piątego dorosłego kudłatego domownika. Wyniki obecnych badań przesiewowych są alarmujące. Ta liczba się podwoiła! 

Chorobę zwyrodnieniową stawów mogą wywoływać różne czynniki, począwszy od zaburzeń rozwojowych, przez urazy, aż po obciążenia wywołane otyłością. Nie jest to choroba podeszłego wieku, jak może się wydawać wielu opiekunom. Nieprawidłowa budowa anatomiczna daje początek OA już we wczesnym okresie życia i dotyczy zarówno psów dużych, u których dominuje dysplazja stawów biodrowych, jak i małych, u których występują na przykład zwichnięcia rzepki kolanowej. 

Gdy zauważamy ból u psa, zwykle choroba jest już na zaawansowanym etapie. Zwierzęta mogą odczuwać związane z nią dolegliwości znacznie wcześniej, ale je ukrywają. 

Cierpienie wywołane chorobą zwyrodnieniową stawów wywiera całościowy wpływ na funkcjonowanie psa. Wiele zaburzeń behawioralnych, poznawczych, zachowań kompulsywnych, agresywnych czy lękowych ma swój początek w przewlekłym bólu. I to właśnie on jest jedną z najczęstszych przyczyn eutanazji psów.

Pod wpływem przeciążeń wywołanych otyłością, różnego rodzaju urazów, a także wrodzonych skłonności następuje uszkodzenie tkanek w obrębie stawu. Choroba zwyrodnieniowa umiejscawia się w ruchomych połączeniach kości. Degradacja tkanki wywołuje mikro- i makrouszkodzenia. Początkowo powstaje zaburzenie na poziomie molekularnym, gdy pojawia się nieprawidłowy metabolizm tkanek stawowych, a następnie dochodzi do zaburzeń anatomicznych i fizjologicznych. Postępuje degradacja chrząstki, przebudowa kości oraz tworzą się osteofity i stan zapalny – jako naturalna reakcja organizmu. 

Ostry stan zapalny przypisywany jest zwykle urazowi mechanicznemu lub infekcji. Może on trwać zarówno kilka dni, jak i kilka tygodni. Po tym czasie komórki i tkanki stawu ulegają przemianom. Stan ostry przekształaca się w przewlekłe zapalenie niskiego stopnia. 

Niestety leczenie bólu związanego z OA nadal jest dużym wyzwaniem dla medycyny. 

Standardem postępowania jest podawanie niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ). Uśmierzają one ból i pomagają psu lepiej funcjonować na co dzień. Nie jest to jednak rozwiązanie wystarczające. Po pierwsze, istnieją obawy dotyczące bezpieczeństwa ich stosowania i tolerancji u niektórych psów. Większość NLPZ, choć skuteczna, nie jest obojętna dla ich przewodu pokarmowego, a długotrwałe stosowanie może negatywnie wpływać na pracę wątroby i nerek zwierzęcia. Po drugie, dużą rolę gra czynnik ludzki związany z przestrzeganiem systematycznego, codziennego podawania leku. Brak wiedzy o tym, jakie objawy należy monitorować, może skutkować pomijaniem dawek, gdy opiekunowi „wydaje się”, że pies czuje się lepiej. Czasem są to tylko trudności z podaniem leku doustnie. 

Inne leki przeciwbólowe nie wykazały wystarczająco dobrych wyników w badaniach klinicznych. Według doniesień z 2018 roku nawet tramadol nie spełnia swojego zadania w przypadku choroby zwyrodnieniowej stawów łokciowych i kolanowych.

Ponad dekadę trwały badania nad nową klasą leków przeznaczonych do uśmierzania bólu związanego z OA. Dzisiejsza medycyna weterynaryjna, jak i opiekunowie czworonogów patrzą z nadzieją na wprowadzoną ostatnio w Europie innowacyjną terapię biologiczną. Przeciwciała monoklonalne anty-NGF mogą zapewnić długotrwałe, trwające miesiąc łagodzenie bólu związanego z OA. 

Jeśli pies przejawia zmiany w zachowaniu w dowolnym obszarze, a jednocześnie odpowiedzi z listy kontrolnej sugerują, że może odczuwać ból, warto niezwłocznie skonsultować się z lekarzem weterynarii. Pozwoli to rozpocząć leczenie, zanim cierpienie zwierzęcia stanie się dla niego nie do zniesienia. Im wcześniej podejmiemy działania, tym więcej chwil zabawy podarujemy naszemu przyjacielowi. Choć choroby zwyrodnieniowej stawów nie da się całowicie wyleczyć, mamy do dyspozycji wiele możliwości, by zapewnić psom lepszą kondycję – od zmian nawyków, przez utrzymanie prawidłowej wagi, fizjoterapię, leki NLPZ, po innowacyją terapię przeciwciałem monoklonalnym, która jest już dostępna w Polsce dla czworonożnych pacjentów.

Materiał powstał we współpracy z firmą Zoetis

autorka: MALWINA UŻAROWSKA dziennikarka medyczna, od 10 lat trenuje agility

MIKE PETTY

– absolwent medycyny weterynaryjnej na Michigan State University i właściciel szpitala weterynaryjnego Arbor Pointe Veterinary Hospital i Animal Pain Center w Canton w stanie Michigan. Swoje życie zawodowe poświęcił opiece nad pacjentami cierpiącymi z powodu bólu przewlekłego.

„Zwierzęta nie potrafią porozumiewać się z nami w sposób werbalny. Nie mogą nam zakomunikować werbalnie, że cierpią. Mogą jedynie przekazać nam taki komunikat poprzez swoje zachowanie, na przykład niechęć do kontaktów społecznych, brak chęci do zabawy piłką itd. Jeśli nie leczymy bólu związanego z zapaleniem stawów, odbieramy im to wszystko. A to wielka szkoda, bo wtedy nie mogą prowadzić pełniejszego życia, na jakie naprawdę zasługują”. źródło: Zoetis

DANIEL MILLS

– lekarz weterynarii i biolog oraz pierwszy profesor weterynaryjnej medycyny behawioralnej na Uniwersytecie w Lincoln w Wielkiej Brytanii.

Profesor Daniel Mills twierdzi, że duża część problemów behawioralnych nasila się lub powstaje z powodu bólu fizycznego. Zlikwidowanie go może złagodzić lub nawet rozwiązać problem behawioralny. W jego własnej praktyce prawie 80 proc. problemów z zachowaniem ma komponent zdiagnozowanego lub podejrzewanego bólu. Zwalczanie go jest często postrzegane jako ostatnia deska ratunku, gdy nic innego nie rozwiązuje podstawowego problemu. Bólem należy zająć się najpierw, a nie na końcu.

Reklama




Podobne artykuły