PodróżeZdrowie

Przyjemnej podróży!

Choroba lokomocyjna to problem często spotykany u szczeniąt i młodych psów, a rzadziej u starszych zwierząt. Przypomina dolegliwość, z którą borykają się ludzie, jednak u psów może mieć ona podłoże nie tylko fizyczne, ale i behawioralne.

fot. freepik.com

Wiele młodych zwierząt dość szybko wyrasta z choroby lokomocyjnej, ale około 10 proc. z nich może potrzebować dodatkowej pomocy. Wsparciem dla cierpiących czworonogów jest nowoczesne leczenie i uważny trening behawioralny.

Choroba lokomocyjna u psa objawy i przyczyny

Choroba lokomocyjna zwykle objawia się nudnościami i uczuciem dyskomfortu. Krótko po rozpoczęciu podróży pies może zacząć nadmiernie ślinić się, próbować zmieniać pozycję ciała lub przemieszczać się z miejsca na miejsce. Mdłości i zawroty głowy wywołują niepokój, dlatego zwierzę dyszy, ziewa, a narastające dolegliwości ze strony układu pokarmowego często prowadzą do wymiotów. Jednak zanim to nastąpi, pies może oblizywać się, mlaskać i często przełykać ślinę. Nudności powinny ustąpić, gdy samochód przestanie się poruszać.

Najpopularniejszą hipotezą dotyczącą przyczyny choroby lokomocyjnej tak u ludzi, jak i u zwierząt są nudności. Pojawiają się one, gdy do mózgu docierają mieszane sygnały sensoryczne. Dzieje się to najczęściej wówczas, gdy wzrok nie odnotowuje ruchu, ale błędnik wysyła informacje, że ciało się przemieszcza. Istnieje również hipoteza, że taka właśnie dezorientacja sensoryczna jest przypomina reakcję na spożycie neurotoksyny. Kiedy mózg odbiera mieszane sygnały, postanawia zignorować rozbieżność między zmysłem wzroku a propriocepcją (zmysłem orientacji ułożenia poszczególnych części ciała) i wskazuje spożycie toksyn jako winowajcę. Wywołuje to reakcję stresową współczulnego układu nerwowego, który prowokuje opróżnienie żołądka, by pozbyć się domniemanej toksyny.

Pies szybko zapamiętuje, że podróż samochodem łączy się z mdłościami i niepokojem. Stąd niektóre zwierzęta mogą zacząć doświadczać nudności, jeszcze zanim pojazd ruszy. Prowadzi to do wyuczonej reakcji i nawet jeśli pies przestanie cierpieć na chorobę lokomocyjną, nadal może wymiotować w samochodzie. Jeśli do tego dołożymy lęk przed hałasem, zgiełkiem ruchu ulicznego albo wizytą w miejscach, gdzie czuje się zagrożony (np. w klinice weterynaryjnej) – przemieszczanie się samochodem może stać się dla naszego czworonoga bardzo trudnym przeżyciem. Przygotowanie szczeniąt do wspólnych podróży jest bardzo ważne, aby zapobiec ewentualnym problemom w przyszłości.

Jak pomóc psu przetrwać podróż?

Ważne jest, aby pies z podejrzeniem choroby lokomocyjnej nie był karmiony przez co najmniej 4 godziny przed podróżą samochodem. Pełny żołądek zwiększa prawdopodobiństwo wymiotów.
Gdy zwierzę zdradza objawy dyskomfortu, powinniśmy uchylić okno i dostarczyć mu więcej świeżego powietrza. Pies będzie się czuł też znacznie lepiej w nieco niższej temperaturze.
Ważne jest również, by robić przerwy w podróży i pozwolić psu doświadczyć stabilnego podłoża.

Jeśli korzystamy z klatki kenelowej, najlepiej, by była słabo zabudowana. Zwierzę, które będzie mogło rozejrzeć się dookoła, może nawet obserwować krajobraz za oknem, łatwiej zsynchronizuje sygnały wzrokowe z położeniem ciała, co w konsekwencji złagodzi objawy. Ludziom cierpiącym na chorobę lokomocyjną zaleca się obserwowanie otoczenia. Bywa, że płynąc łodzią, nie odczuwają dolegliwości, o ile obserwują horyzont. Mdłości powracają po zejściu pod pokład.

Warto pamiętać też, że zaniepokojony pies jest wrażliwy na nadmiar bodźców. Powstrzymajmy się zatem od gwałtownych reakcji i słuchania głośnej muzyki. Spokój, opanowanie i komfortowe warunki pomogą psu opanować lęk i poczuć się bezpieczniej.

W miarę możliwości unikajmy zbyt dynamicznej jazdy – gwałtownych przyspieszeń, hamowań czy ostrych zakrętów. Każdy na tym skorzysta, szczególnie przy obecnych cenach paliwa.

Choroba lokomocyjna ogranicza wielu opiekunów do tego stopnia, że nie znajdują oni innego rozwiązania niż wyjazd bez psa. Na szczęście jest na to lekarstwo, choć warto uważnie przyjrzeć się preparatom oferowanym na rynku. Środki uspokajające (np. acepromazyna) oraz przeciwhistaminowe są skuteczne tylko w niewielkim stopniu i działają głównie nasennie. Nie jest to idealne rozwiązanie. Aby skutecznie radzić sobie z problemem, potrzebujemy leków przeznaczonych do leczenia choroby lokomocyjnej, opracowanych specjalnie dla psów. Działają one długo i skutecznie, nie wywołując przy tym uczucia senności czy otępienia. Dzięki nim podróż stanie się prawdziwą przyjemnością – dlatego przed wyjazdem warto odwiedzić lekarza weterynarii i zapytać o rekomendację w zakresie bezpiecznych i wygodnych terapii przeciwwymiotnych.

Fot. Freepik.com

Jak przygotować psa do wspólnych podróży?

Ideą treningu jest nauczenie młodego psa, że nie trzeba się bać, a także zbudowanie tolerancji na skutki podróżowania. Potrzebne nam będzie dużo smakołyków i ulubione zabawki.


  • Etap 1 – samochód to nasz wspólny teren
    Potraktuj wnętrze pojazdu jako nowy plac zabaw. Najważniejsze, by samochód się nie poruszał. Pozwól psu zwiedzić różne miejsca, znajdować ukryte smakołyki lub pobawić się zabawkami. Gdy szczeniak sam będzie dopominać się wejścia do samochodu – możesz uznać, że etap 1. został zakończony pomyślnie.
  • Etap 2 – to nic, że warczy
    Ten odcinek treningu powinien przebiegać tak samo jak na etapie 1., tyle że przy włączonym silniku. Dzięki temu pies zbuduje pozytywne skojarzenia z dźwiękami pracującego samochodu.
  • Etap 3 – ruszamy!
    Zaczynamy od bardzo krótkiej podróży, nie dłuższej niż 1-2 minuty. W ten sposób wprowadzamy ruch, ale na tyle krótki, że jest mało prawdopodobne, aby wywołał prawdziwą chorobę lokomocyjną. Stopniowo wydłużamy wycieczki, nie przekraczając jednak 5 min. Po zatrzymaniu auta, pies powinien otrzymać atrakcyjną nagrodę i pochwałę od opiekuna.
  • Etap 4 – prawie jak podróż
    Codziennie zabieramy psa na 5–10 minutową podróż w atrakcyjne miejsce. Istotna jest tu regularność i przyjemność związana z celem krótkiej podróży. W ten sposób budujemy pozytywne skojarzenia na każdym etapie treningu. Po tygodniu możemy zacząć stopniowo wydłużać wycieczki, a także wprowadzić mniejszą regularność – różne odstępy czasowe i pory dnia.

Materiał powstał we współpracy z firmą:

Tekst: Anna Kowalska

Reklama




Podobne artykuły