Życie z psem

O psach, które odeszły już za tęczowy most…

1 listopada to czas kiedy wspominamy naszych najbliższych, których już z nami nie ma. Odwiedzamy cmentarze, zapalmy znicze i zostawiamy na grobach kwiat. W tym czasie też nasze myśli biegną w stronę naszych czworonożnych domowników, którzy odeszli za tęczowy most. Wierzymy, że tam są szczęśliwe, spokojne i czekają na nasze przybycie. Pewnie kiedyś się z nimi spotkamy.

Fot. Freepik

Każdy opiekun psa miał okazję doświadczyć ich przyjaźni i bezinteresownej miłości, dlatego też ciężko przeżywa odejście przyjaciela. Zdarza się, że dopiero po śmierci uświadamia sobie, jak ważną rolę zwierzę odegrało w jego życiu i jaką pustkę po sobie pozostawiło.

To psy znają nasze najskrytsze tajemnice, widzą nasze wzloty i upadki. To on nas zawsze słuchają i nie obrażają się o byle co. Są idealnymi słuchaczami, nie oceniają nas, naszego wyglądu, naszego stanu. Z nimi możemy wszystko. To one witają nas zawsze pierwsze i nie pytają, czy mogą się przytulić. Po ich stracie mimo strasznego, niewyobrażalnego żalu i smutku musimy się podnieść i żyć dalej. Poniżej znajdziecie kilka historii naszych czytelników, które nam przesłali.

POMNIK LOKATA

Na Polu Mokotowskim stoi Pomnik Szczęśliwego Psa o imieniu Lokat. Jest on symbolem szczęścia  i miłości psa otoczonego troską. Ma on być przykładem dla innych opiekunów, żeby ich psy były tak samo szczęśliwe i radosne. Spełnia swoja rolę doskonale co widać po wydeptanej do niego ścieżce.

Lokat to mój pierwszy wymarzony pies, był radosny mądry, kochał piłki, pływanie, akceptował każdego psa i kochał wszystkich ludzi. Był nieocenionym towarzyszem życia szczególnie w trudnych chwilach. Po jego odejściu oprócz cudownych wspomnień pozostał pomnik. Miałam to szczęście, że mój pies był pierwowzorem pomnika. Mogę zawsze do niego pójść i z nim porozmawiać. Kilka dni temu poszliśmy z synkiem na spacer i odwiedziliśmy Lokata. Franek powiedział: mama zobacz jaki on ma gładki nosek chyba wszyscy go całują. Ja też pocałuję go w nosek.

Nina Gowin

Fot. N. Gowin

Psy mojego życia : Gandalf

Nigdy później też nie znałam psa, któremu tak siadło imię ( lata później napotkałam na swojej drodze nowofundlanda Gandalfa, co dla mnie było obrazoburcze). Doskonałą klamrą dla całości, taką wisienką na torcie było to, że przez upływające lata, Gandalf z Szarego, stopniowo przemieniał się w Białego – na pewno zauważyliście to na zdjęciach.

Był ze mną resztę podstawówki, towarzyszył w pierwszych randkach w gimnazjum, wytrwale leżał na kanapie całe moje liceum. Ba, zdążyłam skończyć studia, a on wciąż czekał w domu, stanowiąc włochaty mebel. Przeżył piękne szesnaście lat…

Małgorzata Bąkowska Cały wpis znajdziesz na blogu MyHeartChakra

Archiwum Małgorzata Bąkowska MyHeartChakra

Pustka w domu

Kiedy patrzę na to puste miejsce w naszym domu, czuję, że czegoś bardzo ważnego brakuje. To puste legowisko i cisza, która wcześniej była wypełniona szczekaniem i stukaniem łapek mojego psa. Guzik odszedł za tęczowy most, a teraz serce mi pęka, gdy o nim myślę.

To niesamowite, jak wiele radości i miłości mogłam doświadczyć dzięki niemu. Czasem zdaje się, że nadal słyszę jego szczekanie, czy czuję jego ciepłe futro. Jego wierność i oddanie były niesamowite. Był przy mnie w chwilach radości i smutku, zawsze gotów, by mnie pocieszyć i rozśmieszyć. Kiedy przychodził wieczór, a ja zasypiałam, leżał przy moich stopach, czuwając nade mną.

Rok temu przyszedł ten dzień, kiedy musiałam go pożegnać. Był chory, cierpiał i nie mogłam pozwolić mu na dłuższe cierpienie. Był ze mną do końca, spokojny i godny. Kiedy odszedł za tęczowy most, czułam, że moje serce pęka na pół, ale wiedziałem, że to było najlepsze, co mogłem dla niego zrobić. Tęsknię za nim każdego dnia. Ale wiem, że jego miłość i wspomnienia pozostaną ze mną na zawsze. Teraz jest gdzieś za tęczowym mostem, biegnąc swobodnie po zielonych łąkach i czując się wolnym.

Hania Kaczmarek

Fot. Freepik

Towarzysz górskich przygód

Wspomnienia o moim wiernym przyjacielu, psie o imieniu Aspen, wracają do mnie jak ciepłe promienie słońca. Aspen nie był zwykłym psem. Był towarzyszem przygód, który niezmiennie towarzyszył mi w naszych wędrówkach po górach. Razem zdobywaliśmy szczyty i odkrywaliśmy piękno przyrody w Bieszczadach.

Aspen był energicznym czworonogiem, zawsze gotowym do nowych wyzwań. Razem wspięliśmy się na wiele szczytów, wspólnie z nim cieszyłem się z widoków, które zdawały się niemożliwe do opisania. Był prawdziwym górskim psem, a jego merdanie ogonem w otoczeniu szczytów przypominało mi, jak szczęśliwi byliśmy razem.

27 lipca musiałem pożegnać się z Aspenem. Miał już 15 lat, był zmęczony, a choroba ostatecznie go pokonała. Ostatnie dni spędziliśmy razem, podziwiając góry z tarasu naszego domu i wspominając nasze wspólne przygody. Odszedł spokojnie, w otoczeniu miłości. Teraz gdy wędruję po górach, wiem, że Aspen jest gdzieś tam, biegna po górskich szlakach i oddycha świeżym powietrzem. Wspomnienia o naszych chwilach spędzonych w górach nadal pozostają we mnie. Tęsknota za nim jest silna, ale wiem, że nasze przygody wciąż trwają, tylko teraz w sercu i wspomnieniach.

Igor Dolny

Wspaniałe wspomnienia

Wspomnienie wypadu nad polskie morze z moją ukochaną suczką Sali jest dla mnie niezwykle ważne. Sali uwielbiała plażę, skakała na fale i biegła po piasku. Razem podziwiałyśmy zachód słońca na wydmach, a Sali była moim wiernym towarzyszem. Teraz gdy jej już nie ma, tęsknię za nią każdego dnia, ale te i wiele innych wspomnień pozostaną ze mną i moją rodziną na zawsze.

Joanna Woźniak

Towarzysz dzieciństwa

Perełka, nasza wierna przyjaciółka z dzieciństwa, była prawdziwą perełką w naszym życiu. Była to cudowna sunia, która towarzyszyła nam przez wiele lat. Jej imię pasowało idealnie do jej delikatnego charakteru i białego futra. Pamiętam, jak Perełka bawiła się z nami na podwórku, skacząc przez kałuże i goniąc nas wesoło po trawie. Była pełna energii i radości, zawsze gotowa do zabawy. Często bawiła się z nami w chowanego, ukrywaliśmy się i dawaliśmy jej wskazówki, gdzie nas znaleźć. Perełka towarzyszyła nam również w naszych dziecięcych tajemniczych wyprawach do lasu. Była naszą odważną towarzyszką w każdej przygodzie. Najwspanialsze były wieczory, gdy przychodziła do mojego brata lub do mnie do łóżka, by nas ogrzać i dać nam uczucie bezpieczeństwa. Jej ciepłe futro i łaskotki pod brzuchem sprawiały, że czuliśmy się przez nią kochani. Niestety, Perełka odeszła od nas po wielu latach razem. Chociaż tęsknimy za nią, wspomnienia o niej są dla nas niezwykle miłe. Była naszą wierną przyjaciółką i współtowarzyszką w dziecięcych przygodach, które na zawsze pozostaną w naszych sercach.

Katarzyna Nowicka

Reklama




Podobne artykuły