Zachowanie

Kluczem do psiego stada jest człowiek

Czy pies zastanawia się jaką pozycję zajmuje wobec swoich ludzi? Czy chce rywalizować o przywileje? Czy danie mu tych przywilejów sprawi, że będzie chciał przejąć kontrolę nad nami? Jak w świetle takiego rozumienia utrzymać dobre relacje z naszymi psami, nie powodując konfliktów i jak sprawić, żeby nasz pupil był szczęśliwy?

Fot. Eddie Galaxy

Często zastanawiamy się nad tym czy tworzymy z naszymi psami coś w rodzaju stada rodzinnego. Myślimy o tym jak pies postrzega swoją ludzką rodzinę, jakie są z jego perspektywy relacje z ludzkimi domownikami. Czy wygląda to tak, jak w grupie żyjących ze sobą psów, a może jak w watasze wilków, jako, że w psich żyłach płynie krew przodków, wilków właśnie? Czy pies zastanawia się (oczywiście po psiemu) jaką pozycję ma wobec swoich ludzi, czy chce rywalizować o przywileje i czy danie mu tych przywilejów sprawi, że poczuje się ważniejszy i będzie chciał przejąć kontrolę nad nami? Jak w świetle takiego rozumienia utrzymać dobre relacje z naszymi psami, nie powodując konfliktów i jak sprawić, żeby nasz pupil był szczęśliwy?

Stado czy rodzina

Wbrew pozorom takie teoretyczne rozważania mają bardzo praktyczne znaczenie. To jak postrzegamy nasze psy, jak rozumiemy ich motywacje, wyznacza to jak je wychowujemy, jak odnosimy się do nich na co dzień, jak uczymy je zachowań i jak postępujemy w wypadku niepożądanych zachowań czy zwykłego nieposłuszeństwa.

Zatem na początek kilka kwestii dotyczących pojęć.

Stado w etologii to grupa (najczęściej) spokrewnionych ze sobą osobników, która służy przetrwaniu i reprodukcji, a więc, po pierwsze – zapewnieniu bezpieczeństwa w obliczu zagrożeń, po drugie – możliwości zdobycia pożywienia dla wszystkich jej członków oraz po trzecie – wydaniu na świat potomstwa i opieki nad nim. Taka, w gruncie rzeczy, rodzinna grupa społeczna, ma swoją strukturę, a każdy z wchodzących w jej skład osobników pełni jakieś funkcje, mając prawa, ograniczenia i zadania. Oczywiście zwierzęta nie uczą się tego w jakiś zorganizowany sposób. To jak funkcjonuje takie stado, jest wynikiem przystosowania ewolucyjnego, a więc trwającej przed długi czas selekcji, zachodzącej pod wpływem wymagań środowiska. Zachowanie grupy wpływa na zachowanie każdego z jej członków, ale także zachowanie każdego osobnika wpływa na grupę.

Stado w tym rozumieniu jest więc systemem, podobnie jak zresztą nasza, ludzka rodzina.

Potocznie stado to także po prostu zbiorowisko osobników jednego gatunku, tak jak na przykład stado owiec. Nie ma tu konieczności jakiejś struktury społecznej, choć z czasem ustalają się pewne relacje między osobnikami. Bo też nie ma w tym wypadku mowy o reprodukcji czy wychowywaniu potomstwa (zwłaszcza, że owce w takim stadzie to najczęściej same panie).

Czy pies jest członkiem rodziny?

Niewątpliwie tak, bo w dzisiejszych czasach wiążemy się emocjonalnie i z wzajemnością z naszymi domowymi pupilami. Tak zresztą czujemy i tak w sondażach odpowiada większość respondentów, opiekunów psów i kotów. Jeśli tak, to jakie są przywileje i obowiązki naszych zwierzaków? O czym może decydować i jakim regułom powinien się podporządkować na przykład pies?

Oczywiście pies nie jest i nie może być pełnoprawnym członkiem ludzkiej rodziny, bo nie posiada takich zdolności, by na przykład decydować o naszym budżecie czy o tym, gdzie i kiedy pojedziemy na wakacje. Gdyby próbować znaleźć jego miejsce w naszych, ludzkich kategoriach, to najbardziej podoba mi się porównanie jego roli do roli małego, powiedzmy 3-letniego, dziecka. Małe dziecko ma prawo do wsparcia, ochrony i zaspokojenia potrzeb, w tym bardzo ważnej potrzeby emocjonalnej bliskości, ale też ma obowiązki i podporządkowuje się temu, co ustalą dorośli. Rodzice są przewodnikami zaspokajającymi potrzeby – kochają, wspierają i uczą potrzebnych umiejętności, ale też w razie potrzeby dyscyplinują i stawiają granice, a także interweniują i uczą rozwiązywać konflikty bez uciekania się do agresji i krzywdzenia innych (na przykład rodzeństwa).

Nasze emocje a relacja

Trudno sobie wyobrazić, żeby kilkuletni Jacek czy Agatka myśleli o uzyskaniu jakiejś wysokiej pozycji w rodzinie dzięki specjalnym przywilejom, jak dostęp do karty kredytowej, kluczyków do samochodu czy prawa do decydowania czy i kiedy rodzice mogą wyjść z domu lub odsyłania ich na miejsce kiedy coś przeskrobią. Nie myślą także, że gdy zajmują centralne miejsce przy stole lub przechodzą pierwsi przez drzwi, są ważniejsi niż rodzice lub że w ten sposób uzyskują nad nimi przewagę. Jeśli się przy czymś upierają lub złoszczą, albo czego chcą lub o coś się kłócą, to zawsze chodzi o tę konkretną rzecz, na której im zależy, a nie o to, że dzięki zabraniu mamie smartfona, uzyskują jakąś część władzy w rodzinie. Lubię to ludzkie porównanie, bo bardzo podobnie, jak sądzę, przeżywają relacje z nami psy.

Jak wiadomo i jak też pisze o tym profesor Clive Wynne w swojej najnowszej książce „Dog Is Love”, psy nie są w porównaniu z wieloma innymi gatunkami ssaków, tytanami intelektu, mają za to cechy, dzięki którym je uwielbiamy.

Są w porównaniu z innymi zwierzętami hipersocjalne. Ich zdolność i potrzeba więzi społecznych, wyrażania emocji przywiązania i radości z kontaktu z nami są niesamowite i niespotykane u żadnych innych zwierząt. Nasze odnoszenie się do psów, a więc emocjonalna odpowiedź na tę ich ważną potrzebę, ma kapitalne znaczenie dla ich poczucia bezpieczeństwa i dobrego samopoczucia. Jest też ważnym narzędziem szkoleniowym – samo wyrażenie radości i oferowanie kontaktu można wykorzystać do wzmacniania pożądanych zachowań, a odmowę kontaktu jako karę za zachowania niepożądane. W jednym z badań pokazano, że to, jak odnosi się przewodnik do swojego psa, jak bardzo jest wobec niego serdeczny i czy daje mu wsparcie, decyduje o tym jak zachowa się pies w trudnych dla niego sytuacjach, na przykład przy spotkaniu z innym psem lub obcym człowiekiem. Opiekunowie skupieni przede wszystkim na kontroli, niedający psu emocjonalnego wsparcia, mieli psy bardziej skore do reagowania agresją czy strachem.

Przywiązanie między psami

Skoro zatem więź z człowiekiem jest tak ważna dla psów, to czy także jego bliskie relacje z innymi psami są tak samo znaczące i niezbędne? Czy pies potrzebuje towarzystwa innego, bliskiego mu psa, żeby czuć się dobrze? Wydaje się, że nie do końca.

Przywołam tu ciekawy eksperyment, który dużo mówi na temat wagi więzi z człowiekiem dla psa. W eksperymencie wzięła udział para psów, przebywająca od czterech lat w jednym kojcu (a więc zżyta ze sobą) oraz człowiek sprawujący codzienną nad nimi opiekę, do którego oba psy były przywiązane. Kiedy ze znanego im kojca zabrano na jakiś czas jednego z psów, ten, który pozostał, nie przejawiał niepokoju i smutku, jeśli nadal przebywał w znanym otoczeniu i nadal był pod opieką znanego mu człowieka. W następnej fazie eksperymentu obydwa psy przeniesiono do nieznanego im wcześniej miejsca. Obydwa psy zareagowały niepokojem i stresem w obcym otoczeniu, kiedy nie było przy nich opiekuna. Jednakże ich poziomy glikokortykoidów (hormonów stresu) nie były znacząco podwyższone, jeśli psy były w nowym środowisku w obecności swojego ludzkiego opiekuna. Psy znacznie częściej przebywały blisko i domagały się uwagi i interakcji ze strony człowieka niż ze strony swojego psiego towarzysza. Także czasowa nieobecność psiego towarzysza nie wpływała źle na tego, który pozostał, jeśli oczywiście towarzyszył mu człowiek.

Ta prosta, w gruncie rzeczy, próba pokazuje znaczenie towarzystwa człowieka dla psów i wskazuje na różnicę w charakterze relacji społecznych psów z ludźmi i z innymi psami. To, jak odnosi się przewodnik do swojego psa, jak bardzo jest wobec niego serdeczny i czy daje mu wsparcie, decyduje o tym jak zachowa się pies w trudnych dla niego sytuacjach. Potwierdza to także praktyka behawiorystów, którzy doskonale wiedzą, że psy cierpiące z powodu rozłąki z ludzkim opiekunem, nie funkcjonują najczęściej lepiej kiedy zapewni im się towarzystwo innego, nawet dobrze znanego im psa.

Nie znaczy to, że więzi między psami są bez znaczenia. Psy przywiązują się do siebie i cierpią kiedy ich towarzysz trwale znika, a zdarza się, że po śmierci towarzysza reagują obniżeniem nastroju i depresją, co można przyrównać do ludzkiej żałoby, będącej kryzysem psychologicznym.

Najważniejsza jest więź

To o czym tu piszę, pozwala zrozumieć, na czym powinna polegać opieka nad psem, relacja z nim, ale też wychowanie i nauka zachowań. Podstawą i najważniejszym kontekstem tej relacji jest więź, której wyrazem jest, z jednej strony, serdeczność, radość i towarzyszenie psu na co dzień, a z drugiej, wsparcie i ochrona w trudnych dla pupila sytuacjach. Trzecim elementem jest oczywiście kontrola i nauka właściwych zachowań. Myślę teraz o psach pozbawionych pierwszych dwóch elementów, nie tylko psach podwórzowych, ale także tych, które żyją w domach, jednak ich opiekunowie nie potrafią, nie chcą lub nie mają czasu na okazywanie psu dobrych emocji. Takie psy często są albo wycofane, lękliwe i nie mają ochoty na zabawę i kontakt, albo sprawiają kłopoty nadpobudliwością, reagują agresją lub strachem w różnych sytuacjach.

Ważnym zadaniem behawiorystów i nas wszystkich kochających psy, jest zwrócenie uwagi na ten aspekt potrzeb psa, równie, jeśli nie bardziej, ważny niż zaspokojenie tak zwanych potrzeb behawioralnych – węszenia, eksplorowania, zabawy, ulubionych przez psa danego typu czy rasy aktywności. Opiekun powinien także kontrolować zachowanie psa, ucząc właściwych zachowań oraz blokując i oduczając zachowań niepożądanych. Mamy cały arsenał technik szkoleniowych i sposobów nauki zachowań w codziennych, życiowych sytuacjach. Ważne, aby ucząc psa, wykorzystywać jego społeczną motywację oraz unikać sposobów, które więź z psem naruszają, wprowadzając nieufność czy strach.

Dlatego właśnie w szkoleniu unikamy dzisiaj przymusu i wzbudzania strachu. Pies, jeśli ma być bezpieczny i chętnie się uczyć, musi ufać przewodnikowi. Dotyczy to zwłaszcza psów reagujących agresywnie lub nadpobudliwie. W tym wypadku fundamentem pracy szkoleniowej jest właśnie zbudowanie relacji opartej na zaufaniu. Dopiero wówczas można stosować techniki pracy oparte na przeciwwarunkowaniu czy odwrażliwianiu w konkretnych sytuacjach, z którymi pies ma problem.

Proste w gruncie rzeczy, choć widowiskowe, techniki oparte na tłumieniu złych zachowań strachem, są wprawdzie szybkie i skuteczne, nie mają jednak nic wspólnego z emocjonalnym dobrostanem zwierzęcia.

Fot. Karolina Grabowska

Kiedy w naszym domu mieszka kilka psów, z każdym z nich tworzymy odrębną relację

Każda relacja z psem jest wyjątkowa, bo każdy człowiek i każdy pies jest inny. Kiedy w naszym domu mieszka kilka psów, z każdym z nich tworzymy odrębną relację, wynikającą z charakteru i potrzeb danego psa. Każdy pies uczy się nieco inaczej, na nieco inne motywacje, co innego go „kręci”. Są urodzone pieszczochy i takie, które oddałyby życie za bieganie za piłką czy węszenie. Dlatego zachowań powinniśmy uczyć indywidualnie, przynajmniej tych uczonych formalnie, jak chodzenie przy nodze, odchodzenie na miejsce czy aportowanie. Tak na prawdę w życiu z psem najważniejsze są jego trzy umiejętności: chodzenie na luźnej smyczy (lub bez smyczy przy nodze), przychodzenie na zawołanie oraz rezygnowanie z zachowania, które zwierzak podejmuje. Pierwsze jest kwestią wygody opiekuna i psa, dwa pozostałe dotyczą przede wszystkim bezpieczeństwa. Nie ma tu miejsca, by omawiać w jaki sposób uczyć psa tych umiejętności. Każdy instruktor wie jak to robić, a w sieci jest mnóstwo materiałów na ten temat, także bardzo wartościowych materiałów video.

Konflikt to naturalna część życia

Chcę jednak zwrócić uwagę na umiejętność rezygnowania na polecenie, na tak zwaną komendę (nie lubię słowa komenda) „zostaw!”. Chodzi w niej o to, by pies na polecenie przewodnika sam zdecydował, że bardziej opłaca mu się zrezygnować z tego co robi, na przykład z wzięcia w zęby znalezionej na spacerze kości. Jeśli właściwie i trwale nauczymy go tego, możemy uchronić psa nie tylko przed zjadaniem śmieci, ale też na przykład przed wbiegnięciem na ruchliwą ulicę lub konfliktem z innym psem.

Przyczyny konfliktów między psami bywają różne – frustracja, poczucie niepewności, bezczynność i nuda, złe doświadczenia z przeszłości. Często niestety doprowadzamy do nich lub nasilamy je własnym niepokojem, nerwowymi reakcjami, krzykiem lub prowokowaniem rywalizacji. Jednakże konflikty są też normalną częścią życia psów, tak jak ludzi. Tak psy, jak i ludzie, rywalizują ze sobą i ten prosty fakt uświadamia nam, że czasem nawet między najlepszymi psimi przyjaciółmi dochodzi do sprzeczek. Oczywiście nie chcemy tych konfliktów i mamy prawo, a nawet powinniśmy w takich sytuacjach działać. Jeśli obydwa psy mają dobre relacje z opiekunem, czują się bezpiecznie, są posłuszne i zostały nauczone rezygnowania na polecenie, wystarczy przerwać ich zachowanie kiedy widzimy, że atmosfera gęstnieje, a zaraz potem ucieszyć się i pochwalić obydwa psiaki, zmieniając temat, to znaczy oferując psom inne, najlepiej spokojne aktywności, takie jak pieszczoty lub wykonywanie znanych i lubianych poleceń, sztuczek.

Na pewno nie należy pozostawiać spraw do rozwiązania samym psom, zwłaszcza jeśli takie konflikty się powtarzają. Zwykle prowadzi to bowiem do eskalowania agresywnych zachowań.

Podobnie zresztą interweniujemy, kiedy pokłócą się małe dzieci, powiedzmy trzylatki. Szybkie przerwanie konfliktu, poczekanie chwilę aż emocje opadną i życzliwe zachęcenie do innych działań jest najlepszym sposobem radzenia sobie z tymi trudnościami.

Proste i radosne nie oznacza bez trudności

Jeśli autentycznie lubimy psy, a przy tym potrafimy stawiać granice i przestrzegać prostych reguł, a w dodatku poświęcimy trochę czasu na nauczenie naszego przyjaciela kilku podstawowych umiejętności, zapewniając mu obycie w naszym otoczeniu i ciesząc się jego codzienną obecnością, życie z psem stanie się proste i radosne. Nie znaczy to wcale, że nie ma w nim trudności. Ale pokonywanie trudności uczy i zbliża, pogłębiając więź i zaufanie.

Reklama




Behawiorysta Andrzej Kinteh - Kłosiński
Dyrektor Centre of Applied Pet Ethology (COAPE) Polska, wykładowca COAPE Polska i COAPE UK, członek COAPE Association of Pet Behaviourists and Trainers, członek Polskiego Towarzystwa Etologicznego. Pomysłodawca i twórca Serwisu Opieki Nad Zwierzętami PETSITTER.pl, autor licznych publikacji na temat terapii zachowania zwierząt towarzyszących. Prowadzi kursy i szkolenia dla behawiorystów i trenerów szkolenia psów, wolontariuszy, pracowników, kierowników schronisk oraz osób prowadzących domy tymczasowe dla psów i kotów w całej Polsce.

Podobne artykuły