ZdrowiePielęgnacjaSzczeniaki

Czy można całować psa?

Pies – najlepszy przyjaciel człowieka. Każdy, kto choć raz w życiu miał psa, na pewno potwierdzi, że więź, która zawiązuje się między właścicielem a pupilem, jest jedyna w swoim rodzaju. Traktując psa jako kompana, często członka rodziny, chcemy okazywać mu swoje uczucia i otaczać opieką. Czy jednak wszystkie formy okazywania uczuć są dla nas bezpieczne…?

Fot. Julian Hochgesang

Często w gabinecie, jako lekarze weterynarii, jesteśmy pytani, czy jeśli zwierzę jest zdrowe i regularnie odrobaczane, to można je „bezkarnie” całować lub dawać lizać się po twarzy/dłoniach bez obawy przed zarażeniem się pasożytami. Nawet regularne odrobaczanie nie zapewnia stuprocentowej pewności, że nasz pies nie jest zarażony. Jeśli nawet odrobaczamy psa standardowym schematem, tj. raz na kwartał i dodatkowo raz do roku badamy kał w kierunku obecności pasożytów i pierwotniaków, nigdy nie możemy wykluczyć prawdopodobieństwa, że pomiędzy profilaktycznymi odrobaczeniami nie doszło do zarażenia lub że wynik badania kału jest fałszywie ujemny (co może mieć miejsce nawet w 30% przypadków i jest związane z cyklem rozwojowym danego pasożyta w organizmie psa).

Nie wszystkie pasożyty, którymi może być zarażony nasz pies, stanowią dla nas zagrożenie.

Do pasożytów powszechnie występujących, którymi możemy zarazić się drogą pokarmową zaliczamy: włosogłówkę (Trichuris vulpis), tasiemce (Taenia sp., Echinococcus sp., Dipylidium caninum), glisty (Toxocara canis) oraz pierwotniaki: Gardia intestinalis. Gdy któryś z tych pasożytów zostanie wykryty w badanej próbce kału twojego pupila, powinieneś niezwłocznie zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu.

Fot. M. Czekała | Howl.pl

Źródło zakażenia

Należy pamiętać, że głównym źródłem zakażenia są zawsze odchody zwierzęcia, bo to w nich znajdują się wydalane z organizmu jaja pasożytów. Nie wszystkie jaja są inwazyjne (zdolne do zakażenia innego organizmu) od razu po wydaleniu z kałem, taką zdolność mają jedynie jaja tasiemców. W przypadku włosogłówki jaja nabierają inwazyjności dopiero po 4–6 tygodniach w środowisku zewnętrznym, a w przypadku glist po 2–3 tygodniach. Okres, po którym jaja nabierają inwazyjności, zależy od temperatury otoczenia, w jakim się znajdują.

Tasiemczyca

Ze wszystkich wyżej wymienionych największe zagrożenie dla zdrowia człowieka stanowią oczywiście tasiemce, jednak ich inwazja jest stosunkowo najrzadsza. Do zarażenia dochodzi najczęściej w przypadku gdy zwierzę dodatkowo ma pchły lub wszoły, gdyż to połknięcie tych zakażonych pasożytów zewnętrznych doprowadza do zakażenia. Dodatkowo psy mogą wydalać człony pasożyta, wyglądem przypominające fragmenty tasiemki lub pestki dyni, które są ruchome i mogą pozostawać na sierści psa. Tasiemczyca zarówno u ludzi, jak i u psów, jest inwazją trudną do wyleczenia.

Włosogłówczyca

Zdecydowanie najczęstszą inwazją pasożytniczą przenoszącą się na ludzi drogą pokarmową jest włosogłówczyca. Jaja włosogłówki nie są groźne bezpośrednio po wydaleniu, jednak w glebie po kilku tygodniach nabierają inwazyjności i mogą przetrwać nawet do kilku lat.

Możemy zarazić się włosogłówką nie tylko poprzez kontakt z psem, ale także poprzez spożywanie niemytych warzyw i owoców oraz kontakt z zakażoną glebą. Włosogłówka jest pasożytem mogącym wywołać krwotoczne biegunki oraz objawy niedokrwistości zarówno u ludzi, jak i psów.

Giardioza

Giardioza, lub inaczej lamblioza, to jedna z najbardziej podstępnych i powszechnie występujących inwazji pierwotniaczych zarówno u psów, jak i u ludzi! Nie zawsze zwierzęta zarażone muszą wykazywać objawy chorobowe. Bardzo często jedynym objawem są „kilkudniowe luźniejsze kupy” raz na kilka miesięcy, czasem spadek apetytu, nawracające okresowo bóle brzucha, a czasem w ogóle nie mamy żadnych objawów.

Dodatkowym utrudnieniem w zwalczaniu gardiozy jest nabieranie odporności przez pierwotniaka na stosowane przez nas leczenie, dlatego bardzo często musimy przy zdiagnozowanej w badaniu kału inwazji stosować zmodyfikowane schematy terapii (zalecone tylko przez lekarza weterynarii!).

Wart uwagi jest również fakt, że to nie tylko pies w tym przypadku jest głównym źródłem zakażenia dla człowieka, ale również może nim być człowiek, i to my, będąc zarażeni, możemy nieświadomie przenieść zakażenie na swojego psa. Dlatego tak istotne w przypadku stwierdzenia inwazji pasożytniczych i pierwotniaczych mogących przenieść się z psa na człowieka (i w drugą stronę) jest udanie się na konsultację do lekarza pierwszego kontaktu.

Fot. C. Johnstone

W jaki sposób możemy zarazić?

Powstaje zatem pytanie, w jaki sposób możemy zarazić się od psa poprzez kontakt ze śliną lub tzw. buziaczki? Do zakażenia dochodzi drogą alimentarną, czyli pokarmową. To znaczy, że musimy połknąć inwazyjne jaja, żeby się zarazić pasożytami. Sama ślina nie stanowi zagrożenia parazytologicznego.

Miejmy jednak na uwadze, że pies bardzo często na spacerach nosi w pysku patyki ubrudzone ziemią, tarza się na ziemi, obwąchuje inne psy, sam wylizuje się pod ogonem, co sprawia, że jama ustna, okolica głowy, a także futro mogą być nośnikiem inwazyjnych jaj.

Pozwalając psu lizać się po twarzy lub nie zachowując podstawowych zasad higieny, takich jak mycie rąk, zwiększamy ryzyko narażenia się na inwazję pasożytniczą. Pamiętajmy, że jaja pasożytów nie są widoczne gołym okiem! Dlatego po spacerze nie jesteśmy w stanie ocenić, czy nasz pies ma je na sobie. Szczególną grupę ryzyka stanowią szczenięta. Do osiągnięcia szóstego miesiąca życia stanowią największy rezerwuar glist (Toxocara canis). Przyjmuje się, że zarażonych jest ok 60–80% szczeniąt, niezależnie od warunków utrzymania. Szczenięta zarażają się glistami już w łonie matki, gdzie do zarażenia dochodzi poprzez łożysko, a później, po porodzie, pasożyty przekazywane są młodym razem z mlekiem.

Ze względu na duże ryzyko glistnicy, wskazane jest dużo częstsze odrobaczanie maluchów niż osobników dorosłych, tj. nawet co 2–4 tygodnie, przynajmniej do osiągnięcia szóstego miesiąca życia.

Wysokie prawdopodobieństwo glistnicy nie zmniejsza możliwości występowania innych pasożytów czy pierwotniaków w organizmie szczeniaczka. Glistnica jest inwazją niebezpieczną również dla człowieka, choć do notowanych zarażeń dochodzi stosunkowo rzadko. U ludzi zdecydowanie częściej dochodzi do toksokarozy – czyli formy trzewnej zakażenia, gdzie pasożyty nie znajdują się w jelicie, a lokalizują się w narządach wewnętrznych. W takim przypadku profilaktyczne odrobaczanie człowieka nie przyniesie zamierzonego skutku. Biorąc pod uwagę żywiołowość i emocjonalność szczeniaków, należy szczególnie uważnie dopilnowywać schematów ich odrobaczania. Podstawowymi objawami zarobaczenia u szczeniąt są mocno wzdęte brzuchy, biegunki, intensywne gazy i przelewanie się, zmienny apetyt, wymioty, osłabienie.

Przy okazji wizyt kontrolnych i szczepień weterynarz na pewno zapyta o takie objawy i w trakcie badania zwróci na nie uwagę. Duże zarobaczenie u szczeniąt jest bardzo niebezpieczne i nie powinno nigdy być bagatelizowane! Duża inwazja może doprowadzić do niedrożności przewodu pokarmowego, intoksykacji organizmu (po podaniu leków przeciwpasożytniczych) i jest bezpośrednim zagrożeniem dla życia pieska.

Fot. R. Nickson

Inne parazytozy

U psów mogą występować oczywiście jeszcze inne parazytozy. Duża część z nich nie stanowi zagrożenia dla ludzi, gdyż pasożyty nie są w stanie przenieść się na człowieka. Pamiętajmy jednak, że u psów występują również pasożyty wewnętrzne zdolne do wywołania inwazji pasożytniczej u ludzi przenoszone inną drogą niż pokarmowa, np. przy pomocy wektorów jak np. dirofilarioza (nicienie przenoszone są przez komary) lub leiszmanioza (pierwotniaki przenoszone są przez muchówki).

Niepokojące objawy

Co powinno zwrócić naszą uwagę, kiedy możemy podejrzewać parazytozę u swojego psa?
1. Okresowo pojawiające się bóle brzucha, biegunki, zmienny apetyt, wzdęcia, wymioty. Często spontanicznie i samoistnie ustępujące i nawracające.
2. Złe samopoczucie po profilaktycznym odrobaczeniu.
3. Obecność w kale lub w wymiocinach martwych postaci pasożytów przypominających np. nitki makaronu spaghetti, lub ziarna ryżu.
4. Eozynofilia (podwyższony poziom eozynofili) w kontrolnym badaniu krwi.

Czasem inwazja może przebiegać bezobjawowo. Psy, którym na spacerach zdarza się podjadać różne śmieci lub odchody innych zwierząt, powinny być szczególnie obserwowane i regularnie odrobaczane.

Jak zapobiegać

1. Regularnie, tj. co 3–4 miesiące odrobaczać psy dorosłe preparatami zaleconymi przez lekarza weterynarii.
2. Wykonywać kontrolne badanie kału raz do roku lub częściej, np. w przypadku psów zjadających odchody, padlinę, karmionych surowym mięsem.
3. Na spacerach bezzwłocznie sprzątać odchody po swoim psie.
4. Stosować podstawowe zasady higieny.

W przypadku gdy wśród domowników są dzieci lub osoby z obniżoną odpornością, badanie kontrolne kału lub profilaktyczne odrobaczenia psów powinny odbywać się częściej (odrobaczenia nawet co miesiąc). Jeden z bardziej popularnych mitów dotyczących pasożytów, którymi możemy się zarazić od psów, dotyczy owsików. Owsica jest parazytozą dotyczącą ludzi, w związku z czym mylne jest myślenie, że możemy się tymi pasożytami zarazić od psów. Żaden kontakt z psem czy z jego odchodami lub innymi wydalinami i wydzielinami nie spowoduje takiego zarażenia.

Nie możemy oczywiście patrzeć na nasze psy jako na główne źródła zagrożenia parazytologicznego. Najważniejsze, by świadomie stosować profilaktykę w postaci odrobaczeń (nawet u zdrowych klinicznie psów), badań kontrolnych kału oraz ograniczać rezerwuar zakażenia w środowisku, tj. sprzątać odchody po swoim psie, by w większości wydalane nieinwazyjne jaja zostały od razu usunięte ze środowiska, zanim wejdą w stadium inwazyjności i będą stanowiły realne zagrożenie. Te czynności pozwolą nam w pełni korzystać i cieszyć się zdrowiem i towarzystwem naszych pupili.

A co do tytułowych „całusów”… Myślę, że warto iść za ogólnie znaną złotą zasadą „lepiej zapobiegać niż leczyć” i ograniczyć buziaki do minimum.

TEKST: lek. wet. Aleksandra Ignaczak

Artykuł ukazał się w numerze 2/2018 magazynu Dog&Sport

Reklama




Podobne artykuły