Zaprzęgi

Psie zaprzęgi: Komendy głosowe w treningu

Uprawiając sport psich zaprzęgów, „sterujemy” psami tylko i wyłącznie za pomocą naszego głosu. Kluczem jest bezwzględne, obustronne zaufanie człowieka i psa – brak porozumienia między musherem a liderem zaprzęgu, może skończyć się niebezpiecznym wypadkiem.

Podstawą jest zaufanie

Uprawiając sport psich zaprzęgów, czy to amatorsko, czy profesjonalnie, „sterujemy” psami tylko i wyłącznie za pomocą naszego głosu. Dlatego też tak ważne jest budowanie pozytywnych więzi z naszymi pupilami. Sport ten opiera się na bezwzględnym, obustronnym zaufaniu człowieka i psa. Wyobraźmy sobie sytuację, w której pędzimy zaprzęgiem z prędkością około 40km/h po wąskiej, krętej ścieżce w lesie. Brak porozumienia między musherem a liderem zaprzęgu, może skończyć się niebezpiecznym wypadkiem.

Podstawowe komendy

Komendy, które stosujemy, powinny być krótkie, łatwe do wymówienia oraz być wypowiadane stanowczym tonem. W niebezpiecznej, dynamicznej sytuacji musimy reagować szybko. Szkoda zatem czasu na wymyślne, długie polecenia. Pierwszą komendą, którą nasze psy słyszą tuż przed startem, jest odliczanie, czyli „trzy, dwa, jeden”. Jest to moment, w którym naprężają się linki i psy już wiedzą, że od startu dzieli je tylko chwila. To punkt kulminacyjny jeśli chodzi o wyrzut adrenaliny, zarówno dla czworonogów, jak i zawodnika. Następnie komenda „go!” i ruszamy.

W sporcie zaprzęgowym książkowymi komendami są przede wszystkim:

  • „go” – naprzód,
  • „gee” [czyt. dżi] – w prawo,
  • „haw” [czyt. ha] – w lewo,
  • „hooo” – stój,
  • „haik” – naprzód.

W rzeczywistości, pierwsze cztery są najczęściej używanymi komendami w środowisku maszerskim, zaś ostatnia, czyli „haik”, jest znacznie rzadsza (osobiście słyszałem ją tylko w filmach). Oczywiście ile jest osób uprawiających ten sport, tyle kombinacji. W naszej drużynie używamy „go”, „gee”, „haw”, natomiast komendę „hooo” zastępujemy zwyczajnym „stój”. Używamy jej zawsze na mecie, ale ćwiczymy ją również czasem na trasie podczas treningów (niezbyt często, aby podczas biegu na zawodach psy nie nastawiały się na przerwę). Podczas zawodów zdarzają się sytuacje, gdy musimy zatrzymać się awaryjnie, więc warto, aby nasze psy znały tę komendę.

I co dalej?

Kolejne komendy – „prawa” i „lewa” – sygnalizują psom, po której stronie drogi mają biec. Są to polecenia bardzo pomocne przy wyprzedzaniu. Jeśli widzimy, że zawodnik, którego chcemy wyprzedzić, trzyma się prawej strony, to krzyczymy do naszych psów „lewa”, aby już przed manewrem wyprzedzania zeszły na lewą stronę drogi. Natomiast do zawodnika wyprzedzanego krzyczymy „droga” – wtedy musi ustąpić nam miejsca. Możemy dodatkowo krzyknąć np. „lewa wolna”, aby wiedział, z której strony mamy zamiar go wyprzedzić.

Kolejną wykorzystywaną przez nas komendą jest „hop, hop, hop”. Stosujemy ją, gdy chcemy, aby psy przyśpieszyły.

Warto pamiętać, by używać tej komendy tylko jeśli mamy pewność, że psy stać na więcej. Między innymi z tego powodu bardzo ważna jest znajomość naszych psów. Nie stosujemy takiego polecenia na podbiegu, gdy prędkość spada, ale widzimy maksymalne napięcie linek oraz zaangażowanie psów. Nie wolno stosować tego typu komend, gdy nasz pies jest po prostu zmęczony. Lepiej w tym momencie odpuścić i pozwolić mu biec swoim tempem niż go poganiać, ryzykując jego zdrowie. Pamiętajmy, że zdrowie naszych czworonożnych sportowców jest najważniejsze!

Nauka komend

Naukę komend rozpoczynamy już od szczeniaka. Np. podczas codziennych spacerów, przed każdym zamiarem zmiany kierunku trasy, używamy odpowiedniej komendy, jednocześnie delikatnie pociągając smycz w tym kierunku. W taki sposób młody pies naturalnie zaznajamia się z podstawowymi, najważniejszymi poleceniami. Tę metodę nauki stosujemy, odkąd pamiętam, i sprawdza się ona świetnie. Kolejnym etapem jest nauka komend w zaprzęgu, obok starszego, doświadczonego już lidera, który poprowadzi uczącego się psa. Dzięki takiemu wsparciu nasze młode psy bardzo szybko uczą się znaczenia konkretnych poleceń.

KRYSTIAN RAKOCY

Sportem psich zaprzęgów „zaraziłem się” od rodziców. Moja przygoda z nim zaczęła się 19 lat temu, kiedy to jako 5-letni chłopiec obserwowałem starty mojego taty oraz innych zawodników. Już w wieku 6 lat zacząłem startować w konkurencjach dla dzieci. W 2005 roku (miałem 10 lat) zdobyłem pierwszy poważny tytuł, czyli wicemistrzostwo świata w klasie canicross junior. W 2006 roku zacząłem startować w D1, czyli w klasie z dwoma psami. W 2010 roku rozpocząłem starty w klasie C1 (zaprzęg złożony z czterech psów rasy siberian husky), która do teraz jest moją „główną” klasą, a dodatkowo często na zawodach startuję również w mniejszych klasach. Jestem aktualnym mistrzem Polski w klasie z czterema psami i wicemistrzem Polski w klasie scooter z jednym psem. W mojej karierze sportowej dotychczas udało mi się zdobyć: 7x tytuł mistrza Polski, 11x tytuł wicemistrza Polski, 15x puchar Polski, 2x tytuł wicemistrza Świata, 1x brązowy medal mistrzostw Europy, 1x srebrny medal mistrzostw Francji.

Reklama




Podobne artykuły